Projekty

Żubr w naturze: wyprawa do Azji

18 listopada 2013, Karol Zubrzycki (zwany Żubrem) wyruszył w swoją pierwszą dużą wyprawę, rozpoczynając przygodę z Azją. W sumie 62 dni, 7 państw i ponad 11 tys. kilometrów. Powrót do Polski – 22 stycznia 2014.

Dodaj komentarz

Karol Zubrzycki, zwany Żubrem, to 25-letni zaoczny student Turystyki i rekreacji, z zamiłowania podróżnik, wielbiciel biegania, entuzjasta kajakarstwa i dogtrekingu. Na co dzień pracuje na wysokościach.

Uwielbia poznawać nowych ludzi, nowe kultury i kraje. Swoją przygodę z podróżowaniem zaczął stosunkowo niedawno. Pewnego dnia podniósł oczy znad książek podróżniczych, stworzył „listę marzeń” i krok po kroku zabrał się za ich realizację. Kolejne punkty są skreślane z listy, w międzyczasie pojawiają się nowe. 18-tego listopada wyruszył w pierwszą dużą wyprawę, rozpoczynając przygodę z Azją. W sumie 62 dni, 7 państw i ponad 11 tys. kilometrów. Powrót 22-go stycznia 2014.

Żubr tak zaplanował swoją wyprawę:

„Poniżej kilka punktów, które chcę odwiedzić, co nie oznacza, że muszę to zrobić. Bo przygoda może mnie pochłonąć i przebieg wydarzeń okaże się całkiem inny.

• Singapur – państwo-miasto, 2-3 dni i ruszam dalej.
• Malezja – konglomerat kultur i zadziwiającej przyrody.

• W Kuala Lumpur – Petronas Towers. Oklepane, ale mam słabość do wysokich budynków – w końcu pracuję na wysokości.

• Cameron Highlands – nic innego jak uprawy herbaty.

• wyspa Pangkor – sielankowe widoki i nurkowanie wśród morskich stworzeń Tajlandia – chyba najbardziej znany turystom kraj w tej części Azji.

• Bangkok – dzielnice, w których na co dzień mieszkają, pracują i dorastają jego mieszkańcy.

• Phuket – turystyka nie jest dla mnie. Wynajęcie kajaka na 2-3 dni i pływanie od jednej bezludnej wyspy do drugiej.

• Chumporn – ciągnie mnie do tego miejsca nurkowanie, tyle, że z rekinami!

• Chiang Mai – doskonały punkt wypadowy w górzyste tereny północnej Tajlandii.

• Birma – miejsce, którego jeszcze… nie zjadła komercja.

• Bagan – miasto setek świątyń, mój cel – te mniejsze, leżące na uboczu.

•Laos – kraj relaksu i nicnierobienia – postaram się złamać tą opinię.

• Luang Prabang – wodospady oraz spływ rzeką Mekong.

• Paksong – najlepsza kawa na świecie.

• Don Det – wyspy, na których można odczuć zatrzymanie czasu.
• Wietnam – kraj, którego symbolami są pałeczki do jedzenia, stożkowe kapelusze i wojna.

• Hoi An –przyciąga mnie do tego miejsca architektura.

• Ha Long – zatoka tysiąca wysp, doskonałe miejsce na kajak.
• Kambodża – tak, tutaj nagrano film Tomb Raider.

• Angkor Wat – jeśli odwiedzę, to tylko z tej strony, gdzie nie podjeżdżają autokary z tysiącami zwiedzających.

• Phnom Kulen – kompleks świątyń położony wśród wodospadów w dżungli.”

 

A czy udało się zrealizować zamierzony plan, dowiecie się czytając relacje z poszczególnych etapów podróży na: stronie Żubr w naturze i profilu na FB

 

Fotografia © Karol Zubrzycki

Poleć innym