Wywiady

Bez granic – wywiad z Maximem Marcinkiewiczem

Maxime Marcinkiewicz (Polak78) polski raper mieszkający na codzień w Paryżu, w rozmowie z Mariuszem Soltanifarem, opowiada o rapie, Polsce, tęsknocie i swoim nowym albumie „Sin Fronteras ” („Bez Granic”).

Dodaj komentarz

Opowiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?   

Chciałbym zacząć od tego, że urodziłem się we Francji i kształciłem się we francuskich szkołach. Polskiego rapu w ogóle nie znałem, słuchałem natomiast francuskiego. Nie byłem jakimś jego wielkim fanem, słuchałem to co wpadało mi do ucha. Dopiero w gimnazjum usłyszałem pierwsze kawałki polskiego rapu. To był dla mnie szok, wszystko co było przekazywane i sposób w jaki to było robione, był mi bardzo bliski. W 2 lata wciągnąłem się w rap i po jakimś czasie kiedy słuchałem jakiś kawałek, lubiłem dopisać coś od siebie. Wymyślałem jak ja bym to nawinął. To była zwykła zabawa, która z czasem zmieniała się w pasję. W pierwszej klasie liceum, mieliśmy wymianę z Hiszpanią. Gościłem u siebie hiszpańskiego rapera “Krosa”. On zaprosił mnie do wspólnego kawałka, który nazwaliśmy “Conexion”. Nagrywałem po polsku i po francusku. Później sam kupiłem mikrofon, miałem kontakt z ludźmi z Hiszpanii, którzy też robią tą muzykę i tak się zaczęło.

 

Czy rap to według Ciebie dobry sposób na promowanie polskiej kultury poza granicami kraju?

Jak najbardziej, to nie tylko muzyka, ale także kontakty z ludźmi, wyjazdy, koncerty, wymiana myśli i idei. Robiąc tą muzykę, nie będąc w ogóle znanym, udało mi się nawiązać kontakt z wieloma raperami z Hiszpanii, Komlumbii, Wenezueli i innych krajów. Nie mówiąc o Francji, gdzie ludzie, na ogół moje otoczenie i Francuzi polskiego pochodzenia, słuchają moje kawałki, oglądają klipy, w których mogą zobaczyć, że mój świat znajduje się w Polsce. Na mojej nowej płycie jest dużo utworów z zagranicznymi raperami. Oni będą podawać dalej te kawałki i różni ludzie zapoznają się z polskim raperem. Może nie na najwyższszym poziomie, ale zawsze promuję Polskę.

 

Twoi francuscy koledzy z podwórka wołali na Ciebie „Polak”. Co dla Ciebie znaczy bycie Polakiem?

Jestem patriotą – tak wychowali mnie rodzice. Od urodzenia mieszkam z nimi we Francji, a cała nasza rodzina jest w Polsce. Od zawsze język polski był językiem, który używamy w domu albo kiedy odwiedzamy  rodzinę w Polsce. To był i jest dla mnie język spokoju, dobrego samopoczucia, nigdy nie rozmawiałem z rodzicami po francusku. A kiedy jechałem do Polski czyli, nie licząc całego lata, bywało to ze 2 razy w roku – czułem się tam bardzo dobrze.

Poza tym, również historia naszego kraju była zawsze dla mnie interesująca i trudna do zrozumienia, czemu tyle musieliśmy cierpieć?

Tak, że kiedy we Francji ludzie mówili do mnie “Polak” – nie miałem z tym żadnego problemu – ja czułem się Polakiem. Dlatego też moje teksty są przesiąknięte tą polskością, zawsze starałem się reprezentować nasz kraj i tęskniłem za nim strasznie.

 

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że „miłość do Polski masz od urodzenia i nie pamiętasz momentu, kiedy nie tęskniłeś za Polską”. Za czym najbardziej tęsknisz? Jak radzisz sobie na codzień z tą tęsknotą?

Zawsze tęskniłem to prawda. Polska była dla mnie jak dom. Dom, który jest bardzo daleko, a ja nie wiadomo dlaczego, muszę być we Francji. Czułem się jak współczesny Polak, który wyjeżdża za granicę, żeby zarobić – tylko, że ja miałem tak od urodzenia i chodziłem do szkoły, a  nie do pracy. Ale uczucie bardzo podobne. To za czym najbardziej tęsknię, można określić jednym słowem za: “Polską”, czyli za wszystkim – codziennością, jedzeniem, językiem, sposobem mówienia i oczywiście za moją rodziną. Poza tym mam w Polsce dziewczynę, z którą planujemy wspólną przyszłość, dlatego obecnie moja tęsknota jest na takim poziomie, że bardziej się nie da.

Jak sobie radzę z tą tęsknotą? Lubię chodzić na mecze, odwiedzać rodzinę, nagrywać w studiu, robić zakupy, czy spacerować. Takie proste rzeczy mnie uszczęśliwiają. Kiedyś, pomagali mi w tym koledzy z podwórka, których znam od podstawówki. Są dla mnie jak bracia. Dzisiaj każdy z nas studiuje gdzie indziej, mieszkamy w różnych miejscach i trudno nam się spotkać. Na studiach niestety mało jest interesujących osób. Pochodzę z przedmieścia, a oni z bardziej bogatego środowiska, dlatego mam mało z nimi wspólnego. Ale przecież od paru lat mam rap i on mi dużo  pomaga. Mówiąc szczerze jak człowiek całe życie tęskni, to jakoś się do tego stanu przyzwyczaja. A co zrobić? Trzeba poczekać i tyle! Ale jak mówiłem wcześniej, akurat w mojej obecnej sytuacji robi się to coraz trudnejsze i pragnienie życia w Polsce jest wielkie. Dlatego wracam tam częściej.

 

26 października ukazał się Twój pierwszy album „Sin Fronteras” („Bez Granic”). Możesz nam coś  więcej o nim opowiedzieć? Z wydaniem albumu związane są pewnie też Twoje plany muzyczne na najbliższą przyszłość?

To jest dwupłytówka, na jednej płycie są kawałki gdzie nawijam po polsku, a na drugiej po francusku. Są na niej goście z Polski, Hiszpanii i Ameryki Południowej. Jest w sumie 30 numerów. To nie jest mój pierwszy album, bo już wcześniej nagrałem trzy, ale można powiedzieć, że ten jest pierwszy, w pełni profesjonalny. Wszystko nagrywaliśmy w porządnym studiu, na wysokim poziomie, również pod względem muzycznym i wokalnym. Tak samo tłoczenie płyt już nie będzie domowe, tylko – profesjonalne.

Tytuł płyty jest po hiszpańsku, nie wiedziałem czy lepiej będzie on brzmiał po polsku czy po francusku, więc wybrałem – hiszpański. Mam duży sentyment do tego języka i to z Hiszpanem zacząłem nagrywać rap. A to, że znaczy “Bez Granic” ma związek ze mną – od dziecka żyję między dwoma krajami i do tego doszła również Hiszpania, bo głównie z tymi ludźmi nagrywałem i wymieniałem się kawałkami. Marzenia się spełniają i cieszę się, że udało mi się nagrać tę płytę. Teraz muszę iść cały czas do przodu i robić to coraz lepiej.

 

Videoklip promujący płytę „Sin Fronteras” – Polak78 ft. Bokser do obejrzenia: TUTAJ

Aktualne informacje o twórczości Maxime Marcinkiewicza  (Polak78) można znaleźć na  Facebooku  oraz Youtube.

Poleć innym