Projekty

Dlaczego boimy się podróżować?

Kiedy ludzie słyszą o naszym projekcie „Busem Przez Świat” i o naszych podróżach starym busem bardzo często mówią „też kiedyś chciałem coś takiego zrobić” albo „też chciałbym tak podróżować”. Ale kiedy pytamy ich czy tak zrobili to okazuje się, że nie.

Dodaj komentarz

Kończyło się na planach. Pogadali sobie i zapomnieli. A dlaczego? Bo czegoś się bali. Bo nie wierzyli w swoje marzenia i wyszukiwali sobie powody dla których będzie można z tych marzeń zrezygnować. Ludzie podają różne powody dlaczego boją się podróżować. Nie wynikają one z tego, że na prawdę należy się czegoś bać ale z naszej niewiedzy, stereotypów albo szukania na siłę usprawiedliwienia.

Bo nie mamy pieniędzy

Bardzo często ludziom wydaje się, że żeby podróżować trzeba mieć olbrzymie pieniądze. Na drogie hotele, na samoloty, na restauracje itd. W praktyce wiemy, że do podróżowania wcale nie potrzeba dużych pieniędzy. Nasza pierwsza wyprawa – miesiąc czasu przez 12 państw Europy zachodniej – łącznie z kupnem i przygotowaniem auta wyniosła nas niecałe 2500 zł na osobę. A nasza najtańsza wyprawa do Włoch na prawie 2 tygodnie – około 400 zł na osobę.

Kiedy odejmie się koszty biura podróży, przewodników, hoteli, samolotów i restauracji i zacznie podróżować np. autostopem albo własnym domem na kółkach czy z namiotem to koszty robią się naprawdę niskie.

A jakie są sposoby na tanie podróżowanie?

  • Noclegi na dziko pod namiotem
  • Couchsurfing
  • Podróżowanie własnym autem w wiele osób
  • Podróżowanie rowerem
  • Autostop
  • Zapasy jedzenia z Polski
  • Tanie loty

i wiele innych

Bo nie będzie gdzie spać

Wiele osób mówi, że bez hoteli czy choćby hosteli albo kempingów nie da się podróżować. My przez 52 państwa na 5 kontynentach nigdy nie zapłaciliśmy ani złotówki za nocleg. Zawsze spaliśmy na dziko albo u przypadkiem poznanych osób, które zaprosiły nas do siebie.

Wiele osób mówiło nam, że nie da się spać na dziko w takich cywilizowanych państwach jak Niemcy czy Anglia bo zostaniemy przegonieni i dostaniemy mandat. A z drugiej strony, że niebezpieczne jest spanie pod namiotem w takich państwach jak Ukraina, Albania czy Kosowo. A w Stanach to w ogóle odstrzelą nam tyłek jak rozbijemy namiot na czyjejś ziemi.

A jak było? Nigdy nie mieliśmy problemów z noclegami na dziko. Nigdy też nie dostaliśmy za nie mandatów. Kilka razy przyszła policja ale po krótkiej rozmowie kiedy zobaczyli że jesteśmy podróżnikami a nie cyganami to nigdy nie robili nam problemów. Zawsze zapuszczaliśmy standardową gatkę – jesteśmy dziennikarzami z Polski, szukaliśmy kempingu ale wszystkie były już pozamykane, było bardzo późno a kierowcy zmęczeni i nie chcieliśmy stwarzać zagrożenia na drodze wiec rozłożyliśmy namioty przy parkingu. Zawsze działa.

A spaliśmy w przeróżnych miejscach – w pięknych parkach narodowych, na klifach i dzikich plażach, a także w takich miejscach jak opuszczone hotele widmo, stara stacja benzynowa, pole minowe czy parking supermarketu.

Za granicą, np. w USA, zdarzało się też tak, że ludzie widząc naszego kolorowego busa na obcych tablicach podchodzili zagadać a kiedy słyszeli, że mamy tylko kilka dolarów dziennie i śpimy pod namiotami zapraszali nas do siebie do domu na kolację i nocleg.

Bo auto się zepsuje a mechanicy kosztują fortunę

W przypadku naszego samochodu (VW T3 1989) jego konstrukcja jest tak prosta, że można go naprawić z pomocą młotka, kilku kluczy, szarej taśmy i drutu. Naprawi go każdy mechanik, nawet na wsi w stodole. Wbrew temu co nam mówiono – części można bardzo tanio dostać do niego wszędzie na świecie. Bez problemu znajdywaliśmy je w USA czy Meksyku albo w Australii. W Norwegii, słynącej z wysokich cen, kupiliśmy za 400 zł silnik, który jeździ z nami do dziś.

Awarii mieliśmy sporo, bo w samym USA, podczas 12 tygodni było 11 awarii. Ale zawsze znajdywał się ktoś kto nam pomagał. Często wystarczyło stanąć przy drodze i otworzyć silnik – jest to międzynarodowy sygnał że potrzebujemy pomocy. Mijało 10-15 minut i zatrzymywali się Amerykanie, którzy pytali czy nie trzeba nam pomóc. Nasz kolorowy bus budzi zaciekawienie i już z daleka daje sygnały, że jesteśmy pozytywnie nastawionymi podróżnikami i przez to ludzie nie boją się do nas zagadać.

Bo nie mam z kim

Też mieliśmy taki problem. Bo kiedy opowie się o pomyśle jakiejś szalonej podróży za groszę znajomym to wszyscy są pełni entuzjazmu. Ale kiedy przyjdzie co do czego to zostajemy sami. Całe szczęście mamy internet czy imprezy takie jak nasz festiwal Mototravel (tutaj wydarzenie z kolejnym festiwalem ) gdzie można spotkać innych podróżników z całej Polski i ruszyć razem z nimi na wspólną wyprawę.

My od kilku lat co roku mamy wolne miejsca a dołączyć może do nas każdy – szukamy ludzi przez internet. Szczegóły tutaj

Bo zjedzą nas węże

Wiele osób boi się dzikich zwierząt, szczególnie jeśli nocujemy na dziko pod namiotem.

Mogłoby się wydawać, że najgorszym krajem do takich podróży jest Australia gdzie „wszystko chce Cię zabić” – jadowite węże, pająki, krokodyle, rekiny, meduzy i inne dziadostwa. Prawda jest taka, że jeśli zachowa się podstawowe zasady ostrożności (np. jeśli przy wodzie jest znak żeby namiot rozkładać min. 100m od wody bo są tu krokodyle to trzeba to potraktować serio) to zwierzęta same nas nie zaatakują bo dla takiego węża czy pająka po prostu szkoda na nas jadu.

Więcej o australijskich zwierzętach możecie przeczytać we wpisie „Zabójcza Australia”

Bardzo często nasz strach wynika z tego że znajomi, którzy nigdy nie byli za granicą straszą nas przedziwnymi historiami. Kiedy pierwszy raz jechaliśmy do Albanii i Serbii to ludzie łapali się za głowę i mówili, że przecież tam dalej jest wojna i wszyscy mają broń. Nie należy wierzyć we wszystko co ludzie opowiadają, a już na pewno nie należy wierzyć w to co wypisują internetowi mędrcy (którzy nam napisali, że jesteśmy debile, że chcemy jechać własnym autem do USA bo policja od razu nam go skonfiskuje).

Bo boje się, że zachoruje i nie będzie mnie stać na lekarza

My co roku kupujemy kartę Euro26 z ubezpieczeniem zdrowotnym na cały świat (koszt poniżej 200 zł za rok). Przez 5 lat potrzebowaliśmy leczenia 2 razy. Za pierwszym razem był atak bólu zęba w Australii za drugim razem atak kamieni nerkowych w Norwegii. Za jednym i drugim razem pojechaliśmy do pierwszego lepszego lekarza albo szpitala. Zostaliśmy przyjęci od razu a ubezpieczenie zwróciło 100% pieniędzy. Trzeba tylko pamiętać, żeby tego samego dnia do nich zadzwonić (numer na karcie) i zgłosić zajście.

Bo nie mam wiedzy

Często ludzie nie podróżują bo wydaje im się, że jadąc np. do Meksyku czy do Indii trzeba przeczytać 50 książek, mieć kompletną wiedzę i plan na każdy dzień podróży.

Wiadomo, że warto jest coś wcześniej przeczytać, ale dużo lepiej podróżuje się bez przewodnika i szczegółowego planu. A często, tak jak przy naszej 4-miesięcznej wyprawie do Australii, po prostu nie da się zaplanować każdego dnia.

Jak to mówią, „koniec języka za przewodnika”, i właśnie najciekawsze miejsca do których trafialiśmy to takie, które polecili nam miejscowi lub trafiliśmy tam przez przypadek a nie przeczytalibyśmy o nich w żadnym przewodniku. W taki sposób zamieszkaliśmy z Ziggim na ziemiach aborygeńskich, próbowaliśmy pobić rekord prędkości na słonej pustyni w USA czy uczyliśmy się surfingu na Florydzie.

Prawda jest taka, że jeśli ktoś chce podróżować to nic nie stanie mu na przeszkodzie – ani brak pieniędzy, ani brak towarzyszy czy wiedzy. A jeśli będziemy sobie na siłę szukać przeszkód to zawsze je znajdziemy.

 

Więcej informacji na temat wszystkich wypraw znajdziecie na stronie: Busem przez świat lub na FB

 

Autor tekstu: Karol Lewandowski

Fotografia © Busem przez świat

Poleć innym