Polacy za granicą

Język polski- drugim najpopularniejszym językiem w Wielkiej Brytanii

Spis ludności w Wielkiej Brytanii z 2011 roku ukazuje, że już 546.000 mieszkańców Anglii i Walii mówi po polsku. Według danych opublikowanych przez Narodowy Urząd Statystyczny, polski to najpopularniejszy język w Anglii i Walii tuż po angielskim i walijskim.

Dodaj komentarz

Spis ludności w Wielkiej Brytanii z 2011 roku ukazuje, że już 546.000 mieszkańców Anglii i Walii mówi po polsku. Według danych opublikowanych przez Narodowy Urząd Statystyczny, polski to najpopularniejszy język w Anglii i Walii tuż po angielskim i walijskim.

Następne w kolejności są języki południowej Azji, Urdu, Bengalski i Gujarati oraz arabski, francuski, chiński i portugalski.

Pracownicy krajowego urzędu statystycznego dowiedli, że na terenie Anglii i Walii jest ponad sto różnych języków, których używa ponad 15 tysięcy osób.

Z drugiej strony są języki, którymi posługuje się zaledwie kilku mieszkańców Wielkiej Brytanii. Dla przykładu w Barnet i Bexley, dwóch dzielnicach Londynu, tylko jedna osoba zadeklarowała znajomość języka kreolskiego haitańskiego.

Według badania w milionie gospodarstw domowych zamieszkują osoby posługujące się innym niż angielski językiem ojczystym, ale równocześnie większość z nich deklaruje znajomość języka angielskiego. Natomiast 138 tysięcy mieszkańców Anglii przyznaje się, że w ogóle nie zna angielskiego.

Co do samych Polaków na Wyspach, to trzeba wiedzieć, że od 2001 roku ich liczba wzrosła tam aż dziesięciokrotnie. Warto zaznaczyć, że nie jest to tylko praca na popularnym „zmywaku”. Coraz większa część emigrantów zajmuje stanowiska menadżerskie, pracuje naukowo, a nawet prowadzi swoje firmy. Eksperci oceniają, że bez naszych rodaków brytyjskiej gospodarce groziłoby zawalenie.

W ślad za rosnącą liczbą Polaków, rozwija się też handel polskimi towarami. W samym Londynie jest już około 100 sklepów z żywnością znad Wisły, a każdy supermarket Tesco ma „polską półkę”. Być może liczba Polaków na Wyspach wzrośnie jeszcze bardziej, bo do Polski nadciąga recesja, a takie rynki jak brytyjski czy niemiecki są jeszcze w stanie przyjąć pracowników.

 

Źródło: The Guardian, NaTemat.pl

Fotografia © Mariusz Soltanifar

 

 

Poleć innym