Styl życia

Kojące pierogi

Każda doświadczona Gospodyni domowa ma swój tajemny zeszyt z sekretnymi przepisami. Przepisami często zdobywanymi w pocie czoła od prababć, ciotek czy koleżanek z pracy i przekazywane kolejnym pokoleniom.

Dodaj komentarz

Każda doświadczona Gospodyni domowa ma swój tajemny zeszyt z sekretnymi przepisami. Przepisami często zdobywanymi w pocie czoła od prababć, ciotek czy koleżanek z pracy i przekazywane kolejnym pokoleniom. Odręcznie spisane receptury, dopiski, rysunki, poprawki i udoskonalenia – taki zeszyt to cenniejszy skarb niż niejedna książka kucharska. Cenniejszy bo zawiera o wiele więcej niż sucho zapisaną ilość składników i sposób wykonania danej potrawy. Zawiera ludzkie emocje i uczucia.

Posiadanie takiego kulinarnego cuda zawsze kojarzyło mi się z miłością do bliskich osób. W końcu taki zeszyt zasługuje na to by zapisać w nim tylko te najulubieńsze i najsmaczniejsze przepisy.

Za każdym razem gdy jestem w Zamościu, szukam zapamiętanych z dzieciństwa smaków i zapachów. Lubię gdy pachnie racuchami z jabłkami, jabłkowym winnym octem, warzywami z działki i mocną kawą z mlekiem. Punktem stałym każdej wizyty jest przeglądanie kulinarnych skarbów Mamy. Segregatory z wycinkami ze starych magazynów kulinarnych (głównie Kuchni i Poradnika Domowego), zeszyt w krowie łaty, zbierane przez lata książeczki z Biblioteki Poradnika Domowego i książki kucharskie, które często pozbawione są spisu treści czy okładki. Każda kartka pachnie inaczej. Każda pachnie pasją i miłością do dobrego, domowego jedzenia. Każda pachnie miłością do rodziny.

Spisuję kolejną porcję przepisów do notatnika, zabieram ze sobą garść kulinarnych inspiracji i tęsknotę za tym, co mija.

Ale namiastkę tego co mija zawsze można przywrócić. Wystarczy pomyśleć o jednej potrawie, która w dzieciństwie skradła nasze serce i spróbować zrobić ją u siebie w domu. Za każdym razem gdy chcę przywołać kawałeczek swojego dziecięcego śmiechu robię ruskie pierogi.

Nocą.

Zakładam słuchawki, włączam kojące piosenki i lepię.

Lepienie pierogów uspokaja.

Próbowaliście?

 

KOJĄCE PIEROGI

Farsz

800g ziemniaków (sypkich)

200g białego sera

1 cebula

1 łyżka oleju

sól

pieprz ziołowy

1 jajko

kilkanaście listków świeżej lub suszonej mięty porwanych palcami na małe kawałki

Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na złoto na oleju.
Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie, dobrze studzimy i przeciskamy razem z serem przez praskę, maszynkę do mięsa lub gnieciemy tłuczkiem. Przyprawiamy dobrze solą i pieprzem (pieprzu nie żałujemy), dodajemy cebulę, jajko i miętę.
Dokładnie mieszamy i lepimy kulki, którym nadajemy kształt wrzeciona.

Ciasto

3 szklanki mąki pszennej

1 – 1.5 szklanki gorącej wody

1 łyżeczka soli

2 łyżki oleju

szczypta białego pieprzu

Sól rozpuszczamy w wodzie, dodajemy mąkę, sól, pieprz oraz olej. Wyrabiamy gładkie i lśniące ciasto. Przekładamy do foliowego woreczka i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.
Gdy ciasto odpocznie dzielimy je na 2-3 części. Każdą część cienko wałkujemy, wykrawamy kółka, nakładamy nadzienie, zlepiamy i układamy gotowe pierogi obok siebie na blacie posypanym mąką. Przykrywamy ściereczką, żeby nie obeschły.
W szerokim garnku gotujemy wodę, solimy i na gotującą się wodę wrzucamy partiami pierogi. Mieszamy delikatnie by pierogi nie przywarły do dna, a gdy wypłyną na powierzchnię gotujemy je jeszcze 5 minut.
Ugotowane pierogi wyjmujemy z garnka łyżką cedzakową i układamy pojedynczą warstwą na talerzach.
Podajemy z czym lubimy. Moja ulubiona okrasa to kwaśna śmietana, podsmażona na maśle i oleju cebulka lub skwarki.
A i tak najlepsze są na drugi dzień, odsmażone na patelni, aż do zrumienienia skorki.
Smacznego!

Fotografie © Ewelina Majdak – Around The Kitchen Table

 

Poleć innym