Polacy za granicą

Chwila zastanowienia przed emigracją

Nasi rodzice chcą dla nas jak najlepiej – nie śmiałabym twierdzić inaczej. Często decyzja o wyjeździe na emigrację była podyktowana wyłącznie troską o nas, pomimo, że rodzice wiedzieli o czekających ich wyzwaniach – uczeniu się nowego języka, znalezieniu pracy w zawodzie i, rzecz jasna, integracji z otoczeniem. Jednakże…

Dodaj komentarz

Miałam 15 lat gdy okoliczności zmusiły mnie do emigracji do Holandii, gdzie miałam zamieszkać ponownie z rodzicami. Mam na imię Natalia, ale mogłabym być Agnieszką bądź Markiem, wyjeżdżającym do Anglii, Irlandii, Niemiec czy jakiegokolwiek innego zachodniego kraju.

Nasi rodzice chcą dla nas jak najlepiej – nie śmiałabym twierdzić inaczej. Często decyzja o wyjeździe na emigrację była podyktowana wyłącznie troską o nas, pomimo, że rodzice wiedzieli o czekających ich wyzwaniach – uczeniu się nowego języka, znalezieniu pracy w zawodzie i, rzecz jasna, integracji z otoczeniem. Dzięki temu my, dzieci, mielibyśmy mieć łatwiej – stawianie czoła wszystkim tym wyzwaniom dawałoby nam znacznie większe możliwości. Uczylibyśmy się płynnie mówić w języku obcym, wyciągalibyśmy korzyści z nauki za granicą oraz otrzymywalibyśmy satysfakcjonujące wynagrodzenie. Oprócz tego moglibyśmy wyjeżdżać na wakacje za granicę, mieszkalibyśmy w kraju, który dba o dobro obywatela i gdzie odczuwalibyśmy tę opiekę. Dla wielu osób takie życie wygląda na lepszą alternatywę dla budowania swojej przyszłości niż w Polsce…

Niestety rodzice często nie są świadomi możliwych, powiedziałabym, że wręcz prawdopodobnych skutków emigracji młodej osoby: kryzys tożsamości, tęsknota za domem, wyłączenie ze społeczeństwa, dyskryminacja i prześladowanie, co razem może prowadzić do depresji.

Oczywiście są przykłady młodych ludzi, którzy szybko przystosowują się do nowego środowiska, których powyższe problemy nie dotyczą. Co więcej, chciałabym podkreślić, że statystycznie dzieci przystosowują się znacznie szybciej i łatwiej do nowego środowiska niż nastolatki. Proces integracji może mieć na nie także znaczny wpływ, ale metamorfoza w ich przypadku jest zazwyczaj  znacznie łagodniejsza. Wyzwanie pojawia się, gdy rodzice decydują się na emigrację z dziećmi w wieku 12+. W wielu przypadkach proces integracji tych dzieci może być długi i trudny, często dramatycznie zmieniając ich życie.

Pozwólcie, że przypomnę o tej konkretniej fazie życia. Kay Branaman Eakin, Starszy Konsultant ds. Międzynarodowych [Senior International Consultant] w Bennet School Placement Worldwide, a wcześniej Doradca ds. Edukacji w Departamencie Stanu USA, napisał w „According to my passport, I’m coming home„ [Według paszportu wracam do domu] o tej fazie w aspekcie emigracji: „Jednym z powodów tak silnego wpływu na nastolatki jest fakt, że dla nich jest to okres wzrostu i rozwoju. Nagle do głosu dochodzą hormony, a ciało zaczyna nabierać kształtu i dojrzewać. Akceptacja zmian fizycznych, a co za tym idzie – powiązanych ról męskich/żeńskich, prowadzących na dalszym etapie do zbudowania zdrowych związków, może dla nastolatka być kłopotliwa. Jest to także okres, kiedy po raz pierwszy młody człowiek może starać się przekonać do swojego zdania osobę dorosłą. Nawet w najstabilniejszym środowisku ten okres może być traumatyczny, zarówno dla nastolatków, jak i dla ich rodziców.” Przeprowadzka do innego kraju, ze wszystkimi tego konsekwencjami, nigdy (a przynajmniej nie na początku) nie będzie w stanie zaoferować młodemu człowiekowi stabilnego środowiska.

Możecie myśleć, że przesadzam, ale chciałabym, byście spróbowali wyobrazić sobie następującą sytuację: młody Polak wyjeżdża na Zachód, lecz nie zna żadnego języka obcego. Nauka lokalnego języka jest trudna, nie mówiąc już o zdobywaniu przyjaciół. W rezultacie ów młody człowiek zostaje w domu, odizolowany od społeczeństwa. Z pewnością nie ułatwia to nauki języka oraz integracji. Co więcej, często jedyna opcja nawiązywania więzi społecznych to rodzice, co nie jest sytuacją wymarzoną dla nastolatka. Do tego musimy dorzucić fakt, że większość z nas odczuwa polski kompleks niższości. Moim zdaniem nie trudno jest wyobrazić sobie, że powyższa sytuacja często prowadzi do uzależnienia, przestępczości, negatywnego wpływu na zachowania seksualne, wyniki w szkole, itp.

Ludzie często tłumaczą, że emigracja była jedyną opcją, że zmusiła ich do tego sytuacja. Wierzę, że krytyczna sytuacja może nas zmusić do wszystkiego. Rodzi się jednak pytanie: jak zdefiniować sytuację krytyczną? Czy jest nią trudna sytuacja finansowa? Ile tysięcy polskich emigrantów, którzy w ciągu ostatnich kilkunastu lat zdecydowali się wyjechać za granicę z dziećmi, doświadczyło tak naprawdę krytycznej sytuacji w swoim kraju? Ilu z nich chciało po prostu spróbować życia za zachodnią granicą w nadziei na lepszą, łatwiejszą przyszłość? W czasach rosnącej popularności migracji za pracą, rozkwitającej polskiej gospodarki oraz potencjału kraju, jaka sytuacja mogłaby zostać uznana za powód sankcjonujący wyjazd za chlebem na Zachód?

Chciałabym prosić rodziców wszystkich moich rodaków o zastanowienie się nad kwestiami poruszonymi w tym artykule, zanim zdecydujecie się na emigrację, nawet w pojedynkę. Emigracja i zostawienie dzieci w Polsce niekoniecznie jest lepszym rozwiązaniem. Polska już wyprodukowała tysiące, a nawet miliony tzw. „Eurosierot”. Według Danilewicza i Węgierskiego, pojęcie to odnosi się do „sytuacji w których emigracja zarobkowa rodziców (bądź jednego rodzica) zaburza obraz rodziny i możliwość jej prawidłowego funkcjonowania. Podstawowe zaburzenia wywołane takim stanem rzeczy to brak stabilnego procesu uspołecznienia, wsparcia emocjonalnego dla dziecka oraz przekazu norm kulturowych (Danilewicz, Węgierski 2006 i 2007, cytowani w The new problem in Polish schools [Nowy problem polskich szkół], 2010, s. 111)”. “Nie chodzi o to, że dzieci te są porzucane w sierocińcach, ale są niejako „przerzucane” pod opiekę krewnych, sąsiadów, starszego rodzeństwa, a w bardziej ekstremalnych przypadkach – na ulicy (Polish Times, Hundreds of thousands of abandoned children remain in Eastern Europe while Privateer parents seek “better life” [Setki tysięcy porzuconych dzieci pozostaje w Europie Wschodniej, podczas gdy ich rodzice szukają „lepszego życia”], 2012)

Oczywiście każda sytuacja jest unikalna i osobista, ale mam nadzieję, że w przyszłości wszystkie polskie nastolatki mieszkające za granicą będą imigrantami na skutek świadomej i przemyślanej decyzji ich rodziców, po rozważeniu wszystkich możliwych zalet i wad emigracji.

 

 

Bibliografia:

1. Kay Branaman Eakin.1998. According to my passport, I’m coming home.

2. Danilewicz, Węgierski. 2006, 2007. The new problem in Polish schools, s. 111

3. The Polish Times. 2012. Hundreds of thousands of abandoned children remain in Eastern Europe while Privateer parents seek “better life”.

 

Fotografia: © Ilker Yavuz

Poleć innym