Śladami Polaków

Medan – najbardziej polskie miasto w Indonezji

Medan to przede wszystkim największe, ale i też absolutnie najciekawsze miasto Indonezyjskiej Sumatry, położone w północnej części tej znacznie większej od Polski tropikalnej wyspy.

Dodaj komentarz

Jak wiele miast na całym rozległym archipelagu również i tutaj władzę sprawował kiedyś Sułtan, a sułtanat jemu podległy zwał się Deli. Niezbyt okazały jak na nasze europejskie wyobrażenia pałac Deli oglądać można codziennie w centrum starej części aglomeracji.

Samo miasto to ciekawy konglomerat kilku kultur i religii, koegzystujących na stosunkowo niewielkiej powierzchni . Obok wielu kościołów katolickich rdzennych Bataków oraz indonezyjskich Chińczyków, stoją powszechne na archipelagu meczety, świątynie buddyjskie i unikalne na tym terenie świątynie hinduistyczne w stylu absolutnie indyjskim a nie jak by można było sądzić hindu balijskim.

Dla Polaków natomiast, miasto jest swoistą ciekawostką na miarę odkrycia naszej małej Ameryki z powodu swojsko brzmiącej dzielnicy w szeroko pojętym centrum. Dzielnica ta, jeden z niewielu polskich akcentów w Republice Indonezji zwie się Polonia i ma swoją piękną polską historię. Na czym więc polega owa polskość, bo z pewnością nie na licznie mieszkającej tu Polonii? Ta bowiem ogranicza się do małej zwartej grupy osiadłej w Dżakarcie i na stołecznej Jawie oraz coraz większej rzeszy osób zatrudnionych w biznesie turystycznym na popularnej wyspie Bali.

Wróćmy jednak na Sumatrę i do polonijnego wątku w historii miasta Medan. Sięga on dosyć głęboko, bo aż 150 lat wstecz najnowszej historii a początek swój miał jak się łatwo domyśleć gdzieś nad rzeką Wisłą. Polska znajdująca się wówczas pod zaborami próbowała w kolejnych zrywach narodowych wybić się ponownie na niepodległość. Niestety ani rok 1830  ani 1863 niepodległości nie przyniosły, spowodowały natomiast wielką na niespotykana skalę emigrację popowstańczą. Właśnie na fali tamtej emigracji, los rzucił na Sumatrę Polaka z krwi i kości, Barona Michałowskiego. Dzielił on na obczyźnie los dziesiątek, jeżeli nie setek tysięcy jemu podobnych, uciekających z kraju przed popowstańczymi represjami zaborców. Większość uciekinierów patriotów, zawędrowała do Paryża czy Londynu, tworząc dumnie zapisane na kartach historii „obozy Czartoryskich” kluby „Hotelu Lambert” i dziesiątki innych patriotycznych organizacji emigracyjnych. Była jednak i taka grupa emigrantów, której wybór padł na mniej popularne miejsca na mapie Europy a takim było wówczas z pewnością  terytorium dzisiejsze Holandii. Tam osiadł Michałowski a że miał chłop naturę podróżnika wywiało go na tereny zamorskie, zwane Kompanią Holenderskich Indii Wschodnich. Po przybyciu na Sumarę, administracja holenderska przydzieliła mu w roku 1872 sporą połać ziemi z przeznaczeniem na plantacje tytoniowe. Sentyment, patriotyzm i tęsknota za ojczyzną spowodowały, że Baron nazwał swoje zamorskie dobra Polonią. Nie był zresztą super oryginalny w doborze takiej nazwy. Do dzisiaj w okolicach Stambułu ma się dobrze osada Polonezkoy, a w Stanach  Zjednoczonych jest kilka Warszaw, Puławskich i Kościuszko. Co jednak najważniejsze dla naszego Medan, patriotyczny pomysł Barona przypadł do fonetycznego gustu miejscowym mieszkańcom, którzy nawet gdy nie było już plantacji Małachowskiego, zwali okoliczne tereny po prostu Polonia.

Obszar po baronowym polu stawał się z czasem na tyle atrakcyjny logistycznie, że Holendrzy postanowili właśnie na nim wybudować pierwsze w Medan lotnisko cywilne. Nie trudno się domyśleć, iż ochrzczono je Polonia i od tamtej pory wszystkich przylatujących na Sumatrę via Medan, jako pierwsza witała zawsze tutejsza Polonia. Z czasem Medan zaczął się rozrastać i peryferyjne niegdyś lotnisko znalazło się prawie w centrum miasta. Jak łatwo sie domyśleć był to początek końca sumarzańskiej Polonii. W wakacje letnie 2013 ostatnie samoloty pasażerskie pojawiły sie na płycie polskiego lotniska. Otwarto nowy większy port lotniczy Kualanamu a historyczną Polonię przejął we władanie garnizon indonezyjskich wojsk powietrznych. Wciąż jednak niewielki park miejski, nieduży hotel i dzielnicowy supermarket noszą dumnie nadane przez Małachowskiego imię, czyniąc sumatrzańskie Medan najbardziej polskim miastem w Indonezji.

 

Fotografia © Piotr Śmieszek

Poleć innym