Wywiady

„Od 25 lat żyjemy w kraju, w którym co chwila coś się zmienia”- wywiad z Witoldem Szabłowskim

Witold Szabłowski, polski dziennikarz i reportażysta, będzie w styczniu gościem międzynarodowego festiwalu literackiego Writers Unlimited w Hadze. O swojej pracy i literaturze rozmawia z Małgorzatą Woźniak-Diederen.

Dodaj komentarz

Jakie tematy interesują Pana najbardziej jako reportera?

Tematy, w których zwykły człowiek zostaje postawiony w niezwykłej, nietypowej dla niego sytuacji. Może taką sytuacją być sytuacja życiowa, może też być walec historii, który się przetoczył przez jakiś kraj lub region. Ostatnio bardziej interesuje mnie walec i to, co zostaje po jego przejeździe.

Z którego swojego reportażu jest Pan najbardziej zadowolony, czy jest Pan z czegoś niezadowolony?

Najbardziej z reportaży z Turcji – o honorowych zabójstwach, o emigracji, ale też o bucie, którym w Iraku oberwał George Bush, a które produkowane są nad Bosforem. Zadowolony też jestem z tańczących niedźwiedzi, przez których losy pokazywałem meandry transformacji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Niezadowolony? Zawsze jestem choć trochę niezadowolony. Tylko dlatego chce mi się pisać, że wciąż mam wiele do nauczenia i zrobienia.

Czy kraje Beneluxu są interesujące dla reportażysty z Polski? Dlaczego?

Ciekawi mnie relacja z migrantami – tymi z mojej części Europy i tymi z krajów islamskich. Ale generalnie jako reportażysta wolę swój kawałek świata – Europę w transformacji.

Czym różni się według Pana spojrzenie reportażysty z Europy Wschodniej od spojrzenia kolegów z Zachodu?

Mamy zupełnie inny kontekst. My od 25 lat żyjemy w kraju, w którym co chwila coś się zmienia. Jesteśmy regionem olbrzymiej dynamiki. Zachód jest spokojniejszy, co jest wygodne, ale dla mnie – mniej inspirujące.

Jake ma Pan plany literackie?

Piszę książkę o II wojnie światowej, o mało znanym jej aspekcie: konflikcie między Polakami a Ukraińcami.

Jakich pisarzy ceni Pan najbardziej?

Dostojewski, Vonnegut, Heller, Hrabal, Alieksiejewicz, Szczygieł, Krall

Czy zna Pan Holandię lub Belgię?

Belgię, zwłaszcza okolice Brugii. Holandię też, ale byłem tam tylko trzy razy, a w Belgii sześć.

Czy zna Pan niderlandzkojęzyczną literaturę, literaturę faktu i co Pan o niej sądzi?

Pisałem polecenie na okładkę polskiego wydania „Drugiej ojczyzny” Paula Scheffera i bardzo mi się ta książka podobała. Więcej niderlandzkiej literatury faktu niestety nie znam.

Duże wrażenie zrobił też na mnie „Most” Geerta Maka. Stambuł, który znam bardzo dobrze, został tu pokazany z zupełnie innej, niespodziewanej perspektywy.

Przeprowadził Pan z żoną bardzo ciekawy eksperyment: pół roku życia „jak w komunizmie”. Jakie są Pana wrażenia i wnioski wynikające z tego projektu? 

Że nie wszystko w komunizmie było złe. Że nowoczesna technologia strasznie rozbija relacje między ludźmi. I że kryzysy – a książka powstawała po kryzysie roku 2008 – mogą być bardzo konstruktywne, jeśli tylko umiejętnie się z nich korzysta.

 

Posłuchajcie również reportaży Witolda Szabłowskiego:

Wszystkie bramy Lublina

 

Więcej informacji: Writers Unlimited, Stichting Literatura

Fotografia © Albert Zawada

Poleć innym