Projekty

Polacy za granicą: Jędrzej Majewski – w Malezji nikt się nie spieszy

Tysiące, a nawet miliony Polaków przebywają poza granicami naszego kraju z różnych powodów. Niemal w każdym zakątku globu możemy spotkać naszych rodaków. Cykl „Polacy za granicą” prezentuje sylwetki tych z nich, którzy znaleźli swój dom za granicą, przebywają czasowo w obcym kraju, wyjeżdżają często służbowo albo chętnie wracają w jakiś zakątek świata by odpocząć. Dzisiaj opowieść Jędrzeja Majewskiego.

Dodaj komentarz

Imię: Jędrzej

Wykonywany zawód: Urzędnik w konsulacie honorowym RP (z wykształcenia archeolog), obecnie z powrotem na studiach (doktorat z Geologii)

Cel pobytu za granicą: Najpierw wykopaliska Archeologiczne, praca w muzeum, nauka kung fu, potem praca w konsulacie honorowym RP

 

Co najbardziej zdziwiło Cię w czasie pobytu w Malezji?

Mieszkałem w Malezji przez 6 lat, więc nawet nie wiem od czego zacząć listę. Na początku mojego pobytu była to pewnie łatwość z jaką co chwila znajdywaliśmy nasze zdjęcia w gazetach. W sumie przez pierwsze pół roku pobytu było to średnio raz na miesiąc, z reguły oficjalnie miało to związek z naszą pracą w Muzeum lub treningiem Kung fu, przy czym tak na prawdę chyba byliśmy ciekawostką, pewną anomalią na tle miejscowej społeczności i przewijających się przez miasto turystów. Oprócz tego zdziwiła mnie życzliwość miejscowych ludzi w prawie każdej sytuacji oraz kompletny brak agresji pomiędzy ludźmi. Przez sześć lat tylko raz zdarzyło mi się, że ktoś mnie zwyzywał i to tylko dlatego, że mu zajechałem drogę.

Czym różni się ten kraj od Polski?

Wszystkim i niczym;) Można by na ten temat spokojnie napisać książkę, ale jeśli mam wytypować coś konkretnego i bardzo szczególnego to powiem, że styl i tempo życia. Zupełnie inaczej niż w Polsce nikt się tam nie spieszy. Ludzie mają czas spokojnie zjeść posiłki, porozmawiać z rodziną wieczorem, wyjść na piwo czy na obiad do restauracji. Oczywiście ma to też drugą stronę medalu, bo załatwienie pilnej sprawy na jutro z łatwością może przeciągnąć się nawet nie o dnie, ale o tygodnie, czasem wiele tygodni. Natomiast to co łączy Polskę z Malezją to nasza więź rodzinna. W obu krajach rodzina jest bardzo istotną częścią naszego życia, jest to bardziej widoczne niż na przykład w krajach Europy zachodniej, czy w USA.

Jak Polacy według Ciebie postrzegani są przez lokalna społeczność?

Tak na prawdę to nie są. Praktycznie rzecz biorąc Malezyjczycy nie są świadomi istnienia Polski, słowo „Poland” jest dla wielu kompletnie obce, dla innych jest to jakaś tam europejska kraina, ale gdzie? Co ciekawe prawie każdy Malezyjczyk wie kto to “John Paul II” czy “Waleza”. Dla trochę bardziej zorientowanych Malezyjczyków jesteśmy krajem postkomunistycznym (czasem jeszcze komunistycznym). Dla większości jednak jesteśmy po prostu Europejczykami i nie odróżniamy się niczym od turystów z Niemiec, Anglii czy Holandii (z tymi ostatnimi jesteśmy często myleni ze względu na zbieżność nazw kraju). Natomiast Europejczycy ogólnie postrzegani są jako ludzie duzi, głośni i dziwni, ale z drugiej strony inteligentni i nie bojący się próbować nowych rzeczy. Niestety jesteśmy też postrzegani przez niektórych jako ludzie bogaci, a to wiąże się z potrzebą uważania w biurach turystycznych, taksówkach i innych miejscach gdzie ludzie starają się na turystach zarobić.

Czy przypadło Ci do gustu lokalne jedzenie? Jakie dania lubisz najbardziej?

Ogólnie rzecz biorąc tak. Jedzenie Malezyjskie potrafi być bardzo różnorodne, szczególnie w Malezji wschodniej. Składają się na nie dania malajskie, chińskie, hinduskie, brytyjskie oraz różne potrawy miejscowych plemion bazujące na świeżych składnikach z dżungli. Z tej mieszanki wytworzyło się także sporo dań znanych tylko tu i może jeszcze w Singapurze. Moje ulubione danie to zdecydowanie laksa sarawak (ostra zupa krewetkowo kurczakowa ze sporą ilością mleka kokosowego), ale jest też cała gama innych dań, które lubię takich jak umai (sałatka z mięsa rekina, chili, cebuli i limonki), pansoh (kurczak, wieprzowina lub ryby gotowane w łodydze bambusa) czy w końcu rendang (mięso wołowe długo duszone w mleku kokosowym).

Jakie według Ciebie trzy miejsca w Malezji warto odwiedzić?

Większość czasu w Malezji spędziłem we wschodniej części kraju, więc moje odpowiedzi będą trochę tendencyjne: Dolina Bengoh w pobliżu Kuching i jaskinie w Masywie Niah koło Miri w Sarawaku, oraz góra Kinabalu niedaleko od Kota Kinabalu w Sabah.

Co spowodowało Twój przyjazd do tego kraju?

Z początku była to prosta chęć zobaczenia czegoś nowego oraz uczestniczenia w ciekawych wykopaliskach archeologicznych. Przy drugiej wizycie chodziło już właśnie o naukę sztuk walki oraz spędzenie czasu w nowym miejscu. Przy trzeciej wizycie chodziło już o pracę w Malezji ze względu na moją żonę, która stamtąd pochodzi i którą poznałem w Kuching w czasie wcześniejszego pobytu.

Poleć innym