Polacy za granicą

Polacy za granicą: Przemek Zaręba – moja indonezyjska przygoda

Miliony Polaków przebywają poza granicami naszego kraju z różnych powodów. Niemal w każdym zakątku globu możemy spotkać naszych rodaków. Cykl „Polacy za granicą” prezentuje sylwetki tych z nich, którzy znaleźli swój dom za granicą, przebywają czasowo w obcym kraju, wyjeżdżają często służbowo albo chętnie wracają w jakiś zakątek świata by odpocząć. Dzisiaj opowieść Przemysława Zaręby.

Dodaj komentarz

Imię: Przemek

Wykonywany zawód: wykładowca

Czym zajmujesz się w Indonezji?

Obecnie pracuje na jednej z uczelni w Surabaya, drugim co do wielkości mieście w Indonezji. Uczę indonezyjskich studentów, większości pochodzenia chińskiego, i wspólnie omawiamy procesy, teorie oraz praktyczne aspekty związane z prowadzeniem biznesu, zarządzaniem ludźmi, przywództwem, marketingiem czy komunikacją w firmie. Moi studenci pierwsze dwa lata spedzają w Indonezji a następnie ostatni rok w głównym kampusie uczelni w Singapurze. Zanim zacząłem pracę na uczelni,  pracowałem w jednej z muzułmańskich szkół podstawowych gdzie uczyłem języka angielskiego dzieci, młodzież oraz ich nauczycieli. Cała przygoda z Indonezją zaczęła się od stażu, który tutaj odbywałem przez kilka miesięcy dzięki jednej z organizacji studenckiej. Uczenie jednak to nie wszystko. Głównym celem pobytu w Indonezji jest odkrywanie jej niesamowitej kultury, przebywanie z Indonezyjczykami i słowem bycie częścią tego niesamowitego jawajskiego świata.

Co najbardziej zdziwiło Cię podczas pobytu w Indonezji?

Indonezja jest ogromnie różnorodnym krajem i doskonale pamiętam jak przez pierwsze trzy miesiące niemalże codziennie miałem ciarki na plecach. Z zachwytu i muszę dodać, że było to niesamowite uczucie, które trudno opisać. Najlepiej przeżyć to samemu zmieniając diametralnie swoje miejsce zamieszkania, przenosząc się gdzieś daleko do innej rzeczywistości. Ludzie, ich rozmaite rysy twarzy, kolorowe stroje, kobiece kebaye, kolory indonezyjskich sarongów oraz koszul koko noszonych przez muzułmanów, intensywnie zielony kolor drzew bananowych rosnących przy prawie każdej drodze, pola ryżowe, palmy kokosowe nadające typowy egzotyczny i tropikalny charakter, nawoływania z minaretów do modlitwy, katolickie msze święte i jawajskie pieśni religijne, życzliwi ludzie i ich uśmiechy, nawoływania “Bule! Mister!”. Hinduski pogrzeb na Bali, na który trafiłem całkiem przypadkowo, wesele jawajskie na kilka tysięcy osób, gdzie jako gość przebrany byłem w tradycyjny jawajski strój. Wszystko to i wiele innych chwil, momentów, które pozostały w mojej pamięci. Przyznam się szczerze, że Indonezja zadziwia mnie do dzisiaj mimo tego, że minęły już prawie dwa lata odkąd tutaj przyjechałem.

Czym różni się ten kraj od Polski?

Indonezja to ogromny kraj i różni się od Polski pod wieloma względami. Malownicze krajobrazy, różnorodne kultury i tradycje to jedno. Ogromny potencjał Indonezji to przede wszystkim rozwijająca się prężnie gospodarka oraz duża ilość młodych ludzi, którzy coraz chętniej uczą się języków obcych, chcą działać aktywnie za granicą, zdobywać świat i promować swój kraj. Kolejna sprawa to wiara. Muzułmanie, protestanci, katolicy czy buddyści, oni wszyscy w większości bardzo poważnie traktują swoje religie, przestrzegając zasad, norm i zwyczajów. Traktują wiarę na serio i starają się żyć zgodnie z nakazami z niej wynikającymi. Nawet moi studenci, w większości protestanci i katolicy często podkreślają znaczenie wiary w swoim życiu. I ostatnia sprawa, chociaż tych różnic jest mnóstwo, Indonezja wyróżnia się na plus ogromną ilością słońca. Można powiedzieć, że przez większą cześć roku jest piękna słoneczna pogoda, nawet podczas pory deszczowej słońce pojawia się kilka razy dziennie. Minusy to kiepska infrastruktura drogowa, brak dobrze rozwiniętej sieci autobusów w Surabaya, ogromne korki na ulicach czy znikoma ilość chodników.

Jak według Ciebie, postrzegani są Polacy przez lokalną społeczność?

Polacy jak wszyscy biali ludzie w Indonezji zwracają na siebie uwagę Indonezyjczyków i są w ich przekonaniu, przedstawicielami tego “lepszego, zachodniego świata”. Indonezyjczycy kojarzą Roberta Lewandowskiego, podobną flagę, z której śmieją się, że jest odwrócona, niektórzy kojarzą papieża Jana Pawła II czy Wałęsę i to wszystko. Niektórzy mylą Polskę z Holandią (Poland – Holland). Jedna Indonezyjka, słysząc moją odpowiedź na zadane przez nią pytanie skąd jestem gorączkowo szukała w myślach położenia dziwnie jej brzmiącego kraju “Folandija”. Nie mogąc nigdzie Folandiji znaleźć wytłumaczyłem jej, że Polska (po indonezyjsku Polandia) to taki europejski kraj blisko Niemiec. Było znacznie łatwiej. Poza tym, Indonezyjczycy garną się do obcokrajowców, lubią z nimi rozmawiać, zaczepiać na ulicy, robić sobie zdjęcia, zaprasząc do domów. Myślę, że są to zdecydowanie pozytywne reakcje. Są zawsze bardzo ciekawi obcokrajowców.

Czy przypadło Ci do gustu lokalne jedzenie? Jakie dania lubisz najbardziej?

To zdecydowanie moje ulubione pytanie dlatego, że uwielbiam indonezyjską kuchnię i chyba jestem od niej uzależniony. Zajadam się indonezyjskimi daniami naokragło. Podstawowym składnikiem indonezyjskiej kuchni jest ryż a moim ulubionym daniem na bazie ryżu jest “nasi campur” czyli tzw. ryż dodatkami wielu różnych składników. Jest tam specjalnie ugotowane lub usmażone tofu, jajko sadzone lub gotowane z dodatkiem smacznego sosu (np.: telor Bali), tempe czyli jeszcze inny rodzaj tofu smażony na głębokim oleju, kawałki kurczaka oraz sambal czyli indonezyjski sos chilli. Kolejnym moim ulubionym daniem jest zupa “soto ayam”, która trochę przypomina polski rosół, ale jednak znacznie różni się od niego. Oczywiście podawana z ryżem, przyprawami, jajkiem i kurczakiem. Palce lizać! Trudno jednak opisać i oddać wrażenia smakowe indonezyjskich dań. Trzeba po prostu tych wszystkich potraw sprobować: sate, bubur ayam, nasi rawon, tempe penyet, nasi gudeg, batagor, gado-gado, nasi kunning czy wreszcie nasi pecel polane przepysznym sosem z orzeszków ziemnych. Indonezyjczycy bardzo często jedzą na ulicy a tzw. street food jest bezpiecznym, tanim i szybkim sposobem na głód i spędzenie czasu ze znajomymi. Kolejna sprawa to indonezyjskie owoce, których raczej trudno w Polsce szukać. Do moich ulubionych należą: salak, sirsak, durian czy już bardziej popularne mango i guawa.

Jakie według Ciebie trzy miejsca w Indonezji warto odwiedzić?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie z prostej przyczyny: Indonezja to jedno z największych państw na świecie. I jak tu wybrać tylko 3 miejsca z kilkunastu tysięcy wysp takich jak: Bali, Borneo, Sumatra, Papua Jawa, Flores czy chociażby Moluki czyli Wyspy Korzenne? Jeśli jednak musiałbym koniecznie wskazać te 3 miejsca to byłyby to: Ubud na wyspie Bali malowniczo otoczony polami ryżowymi, park Bromo-Tengger-Semeru we wschodniej Jawie i obserwowanie słońca wschodzącego ponad trzema wulkanami oraz archipelag Karimunjawa złożony z małych wysepek na Morzu Jawajskim. Raj na Ziemi. Ale jak tak na to patrzę, to ta lista jest zdecydowanie zbyt krótka, a Indonezja oferuje znacznie więcej i warto tutaj zostać na dłużej.

Co było powodem Twojego przyjazd do tego kraju? 

Ciekawość przede wszystkim i realizowanie swoich marzeń. Indonezja zawsze znajdowała się na mojej liście krajów, które koniecznie chciałem zobaczyć. Nigdy nie marzyłem jednak o tym, żeby tutaj mieszkać, pracować i stać się częścią tego wspaniałego kraju. Indonezyjska przygoda zaczęła się od praktyki, podczas której uczyłem angielskiego w szkole muzułmańskiej dzięki organizacji studenckiej AIESEC.  Przyjechałem najpierw do Jakarty a potem Surabayi pod koniec września 2012 roku niemalże prosto z Chin gdzie również uczyłem angielskiego. Planowałem zostać w Indonezji tylko przez 3 miesiące. Jednak nie udało się zrealizować tego planu i jestem tutaj do dzisiaj.

 

Fotografia © z prywatnego archiwum Przemysława Zaręby.

Poleć innym