Polacy za granicą

Polska Sri Lanka

Nigdy nie zaczynam artykułu od tytułu, ale tym razem tytuł jest kluczowym słowem. Jaka jest polska Sri Lanka każdy może przekonać się na swój sposób. Dla jednych może być spędzaniem czasu na miłej wyspie, a dla innych po prostu życiem w kolejnym kraju na świecie.

Dodaj komentarz

Nigdy nie zaczynam artykułu od tytułu, ale tym razem tytuł jest kluczowym słowem. Jaka jest polska Sri Lanka każdy może przekonać się na swój sposób. Dla jednych może być spędzaniem czasu na miłej wyspie, a dla innych po prostu życiem w kolejnym kraju na świecie.  Życie Polonii na Sri Lance wydaje się być spokojne i zdystansowane do głównego nurtu pogoni szczurów czy śpiesznego wstawania z łóżka. Wypełnione jest poznawaniem świata, zwyczajów, kultury otaczającego środowiska. Na niewielkiej wyspie – nie większej niż 1/5 Polski wydaje się, że życie upływa z dala od Kaczyńskich, Gowinów czy Tusków. Przy szybko rozwijającej się gospodarce Sri Lanki mieszkańcy, w tym i Polonia, z pewnością obserwują kierunki rozwoju jak i konsekwencje jakie one przyniosą społeczeństwu. Wielokrotnie zaniechiwane, czy nie dokończone projekty ruszyły pełną parą o ile można porównywać te określenia do innych części świata.

Polska Sri Lanka może przybierać różne formy – np. pensjonatu nad Oceanem, czy Szkoły języka angielskiego czy polskiego. Jednym z najbardziej kosmopolitycznych miast na wyspie jest Galle. Ulicami przechadzają się turyści wśród niewielkich zakładów, przedszkoli, sklepów i restauracji. Dzięki zabudowie zwykle można znaleźć cień, oczywiście poza południem. Meczety co chwila ustępują kościołom. Reformowany Kościół Holenderski z 1755 roku nie posiada ołtarza, a najważniejszym miejscem jest w tym budynku mównica. Nawet organy zostały sfingowane, aby nie odwracać swoim przepychem uwagi wiernych od pasterza na mównicy.

Polonia może również być informatykiem – siedzącym przy zachodzie słońca na tarasie przy brzegu oceanu, czy po prostu pianistą wygrywającym koncerty na fortepianie ustawionym w wodzie.

Wielokrotnie kręcone na Sri Lance filmy umożliwiają karierę w niesłabnącej kinematografii, czy w reklamówkach… Na plażach często kręcone są filmy tak, więc można zabłysnąć na srebrnym ekranie. Takie doświadczenia umożliwiają poznawanie zupełnie dotąd nie znanych miejsc i obliczy wyspy. W filmach grają nie tylko Polacy, ale i Rosjanie, Amerykanie, Niemcy, Anglicy i nawet tacy co nie potrafią określić tak naprawdę kim są. Mówią, że urodzili się w Afryce, ale jako Biali emigrowali co parę lat do innych krajów. Ciężko im określić kim narodowościowo są.

Duże miasta takie jak Colombo, czy Galle przyciągają rzesze przyjezdnych praktycznie z całego świata. Sri Lanka cieszy się dużym zainteresowaniem, co jednak w tym okresie może jeszcze mieć wpływ na poziom usług. Tymczasowe deregulacje rozkładów jazdy pociągów, czy brak rzetelnej informacji powodują niejednokrotnie niezłe zamieszanie. Jednak zwykle za pomocą odpowiednich środków, czy technicznych, czy pieniężnych udaje się osiągnąć cel.

Między innymi osiąganie celów na Sri Lance opisuje Zofia Małecka w „Łzie na Oceanie”.

Małe spotkanko z Polonią przy serze odbyło się w pięknym parku – „Viharamahadevi” w Colombo. W rozmowie o serze wynikła kwestia braku jego dostępności w Colombo. Z mleka UHT nie można było zrobić sera, dlatego, że się nie zakwaszało. Okazało się, że można spróbować z mleka bawolego. Ser się udał aż nadto – w smaku i konsystencji przypominał polski ser biały, tłusty, lecz był znacznie bardziej miękki.  Z dodatkiem śmietany i szczypiorku smakował wyśmienicie. Naszym osiągnięciem stał się ser – nie byle jaki!!! Ot Polonia na Sri Lance!

Polonia lankijska niekiedy może unikać wielu kontaktów z lokalnymi lub wręcz odwrotnie może nawiązywać ich wiele. Również Polonia lankijska może jedynie czasowo przebywać na wyspie, a czasowo w innych krajach. Polonia lankijska jest zróżnicowana pod wieloma względami, dlatego też nie ma dla niej wspólnego mianownika.

Nie wiadomo też do końca co to jest lankijska Polonia… Czy należy do lankijskiej Polonii zaliczyć obywateli Polski, którzy są z urodzenia Lankijczykami.

Polonia na wyspie to może być również wielka szansa dla dentystów. Obecnie wszyscy wyjechali ze Sri Lanki do innych lepiej płatnych krajów, a tu na miejscu czeka się na wizytę kilka tygodni.

Do dziś działają tu obskurne gabinety dentystyczne, gdzie przy otwartych na ulicę drzwiach dentysta wierci w zębach za pomocą wiertarki napędzanej sznurkiem od silnika. Płatne gabinety wyrastają i są zamykane po kilkunastu miesiącach – gdyż ich właściciele wyjeżdżają za granicę za lepiej płatną pracą.  Niestety – część z Lankijczyków będzie nie długo musiała wrócić i zasilić miejscowe wakaty. Niestety – dlatego, że wrócą ci najgorsi. Część jednak z tych powracających to nie będą najgorsi dentyści, będą to dentyści, którzy poczuli „home sick”.  Mogą to nawet być wybitni specjaliści, jak również całkiem dobrzy chirurdzy szczękowi czy obiecujący ortodonci, ale dzięki tej przypadłości wśród Lankijczyków znajdziemy z pewnością odpowiednią osobę, aby nam wymieniła plombę.

Polacy na Sri Lance jeżdżą samochodami, rowerami, pociągiem, tuk tukami, motorem, czym popadnie, vanami, wypasionymi brykami itp. Polacy jeżdżą na słoniach, w bryczkach ciągniętych na wołach, pływają motorówkami, łódkami, katamaranami, wpław, z i bez ekwipunku.

Polacy na wyspie bawią się z psem czy kotem, czyszczą kąty w ścianach za pomocą specjalnego „kosse” w kolorach tęczy, gdy je się kupi, które staje się brudne kiedy się je zużyje. Lecz nie łatwo jest kupić odpowiednie „kosse” na wyspie. Jest wiele sposobów, ale aby wybrać trzeba się wiele natrudzić. Niektórzy Polacy na wyspie mogą kupować kosse po prostu w supermarkecie, potem wieźć ją do domu. Inni preferują „kosse boy”. Kosse boy to sprzedawca kosse. Chodzi po całym mieście cały dzień i sprzedaje różne kosse. Ma całkiem niezły asortyment, więc jego usługa jest również cenna. Czasem taki „kosse boy” sprzedaje jedną miotłę przez pół godziny. Sąsiadka sprawdza twardość miotły, potem jej użyteczność i dobijają targu, ale że na Sri Lance nie należy trzymać pieniędzy na wierzchu, sąsiadka zaprasza kosse boy’a do mieszkania celem dokonania zapłaty. Z pewnością mają kłopoty z wydaniem reszty, bo całość trwa jakieś 10 minut. Kolejnym sposobem kupowania kosse jest kupowanie tejże po drodze w zagłębiu „koss”. W każdym ze sklepów można znaleźć coś innego – a nawet specyficzny podarek dla oczekujących powrotu w kraju wylotu.

Polonia zamawia specjalne msze. Msze w świątyniach hinduistycznych.

Polonia na Sri Lance to mieszanka ludzi, którzy są tu od dwudziestu lat i od dwóch lat również. Polonia to czasem dziewczyny z Polski przyjeżdżające do swoich lokalnych chłopców, czasem również chłopcy z Polski przyjeżdżający do swoich dziewczyn z Sri Lanki.

Polonia na Sri Lance to także przedsiębiorcy.  Kupują wiórki kokosowe, (ponoć najlepsze na świecie) budują hotele. Herbata jest jednym z największych skarbów Sri Lanki, więc również jest w obszarze zainteresowania polskich biznesmenów.

Polonia na Sri Lance to również duchowni. Ksiądz Mariusz to jeden z przykładów dni powszednich, choć założycielem seminarium duchownego w XIX w. w Kandy był arcybiskup indyjski Zaleski – Polak.

Niejaki oblat Najświętszej Maryji Panienki z Suchej Woli, Andrzej Cierpka był założycielem wioski Talupadu na północ od Colombo.  Jego pomnik naturalnej wielkości stoi u wjazdu do wsi, którą założył.

 

 

www.srilankapolonia.pl

Fotografia © Mariusz Soltanifar

Poleć innym