Turystyka

Skarby architektury i sztuki

Przedwojenny Gdańsk, doskonale łączący cechy urokliwego miasta z potężnym centrum przemysłu portowego, w kwietniu 1945 roku został przez Armię Radziecką zamieniony w 3 miliony metrów sześciennych gruzu. Powoli, dzięki uporowi nowych osiedleńców – w znacznej części pochodzących z dawnych obszarów Polski, po wojnie włączonych do Związku Radzieckiego – z tego morza ruin na nowo zaczęło się wyłaniać miasto w dawnym jego kształcie.

Dodaj komentarz

Pieczołowicie odbudowywano kamienice, kościoły, bramy, całe ulice. Dzisiaj, dzięki staranności i uporowi powojennych budowniczych, architektów i artystów, odsłaniana jest, zakodowana w gotyckiej i renesansowej cegle, dawna świetność miasta.

Najbardziej reprezentacyjny gdański trakt to Droga Królewska, którą polscy królowie uroczyście wjeżdżali do miasta. Rozpoczyna ją Brama Wyżynna, stanowiąca przez wieki ważną część nowożytnych fortyfikacji miejskich. Wtopiona w potężne wały ziemne, poprzedzona fosą, zaopatrzona w masywną bronę i most zwodzony, broniła dostępu do grodu. Jej militarny charakter łagodzi olśniewające piękno, które zawdzięcza rzeźbiarzowi Wilhelmowi van den Blocke, oraz dowcipnie rozplanowana maksyma „Iustitia et pietas duo sunt regnorum omnium fundamenta” (sprawiedliwość i pobożność to dwie podstawy wszystkich królestw), której fragment „rum omnium fundamenta”, oznaczający w wolnym przekładzie – „rum podstawą wszystkiego”, jest najbardziej widoczny.

Gotycko-renesansowy Zespół Przedbramia, w którego skład wchodzą Katownia i Wieża Więzienna oraz renesansowa Złota Brama, nawiązująca kształtem do łuku triumfalnego, stanowią kolejne etapy królewskiego wjazdu do grodu. Tuż za nimi otwiera się widok na ul. Długą – najdłuższą ulicę średniowiecznego miasta. Zdobią ją dwa rzędy mieszczańskich kamienic, których szerokość i wystrój zależały od zasobności sakwy właściciela posesji. Wzrok przykuwa zwłaszcza kamienica z numerem 12 – Dom Uphagena, dzisiaj Muzeum Wnętrz Mieszczańskich. Wędrując pomiędzy starannie dobranymi elementami wyposażenia, można się cofnąć w czasie aż do schyłku XVIII wieku.

Na granicy ul. Długiej i Długiego Targu pyszni się Ratusz Głównego Miasta – dawna siedziba władz. Z jego wieży spogląda na Gdańsk pozłacana postać króla Zygmunta Augusta, a wygodne schody wejściowe zapraszają do wnętrza. Tam na gości czeka bogata Wielka Sala Rady, od koloru tkaniny pokrywającej jej ściany nazywana również Salą Czerwoną. Przez stulecia obradowała w niej Rada Miasta, a wagę jej decyzji podkreślał wystrój wnętrza, którego najpiękniejszym elementem są obrazy stropu, z centralną „Apoteozą Gdańska”. Autor dzieł, Izaak van den Blocke, przedstawił miasto jako republikę szczycącą się bogactwem i mądrą władzą. Wędrując po komnatach ratusza, trzeba koniecznie zajrzeć do Wielkiej Sali Wety, ozdobionej wielkoformatowymi obrazami, przedstawiającymi polskich władców, a wchodząc na wieżę ratusza – zwrócić uwagę na stałą wystawę poświęconą życiu w Wolnym Mieście Gdańsku. Po tym wszystkim jeszcze tylko niezwykły widok na Drogę Królewską z ratuszowej wieży, koniecznie o pełnych godzinach, kiedy płynie melodia 37 dzwonów gdańskiego carillonu, i… zauroczenie miastem gwarantowane.

Po przywitaniu się z królem mórz, Neptunem, fontanną – symbolem Gdańska, zdobiącym Długi Targ, warto chociaż na chwilę udać się do wnętrza Dworu Artusa, wyróżniającego się spośród sąsiadujących z nim kamienic szerokością i potężnymi, gotyckimi oknami. Dawna siedziba bractw kupieckich była ośrodkiem życia handlowego, ale i towarzyskiego, toteż piwo lało się tu zawsze szerokim strumieniem. Rozważna starszyzna dbała jednak o kulturę biesiadowania, dlatego zakazane było plucie do kufla sąsiada, rozbijanie szklanych naczyń na głowach współbiesiadników czy… narzekanie na jakość piwa. Wszelkie występki karane były wysokimi grzywnami, które należało płacić w srebrze. Dzisiaj Dwór Artusa stanowi wizytówkę miasta – podejmowani są w nim najznamienitsi goście, odbywają się uroczyste sesje Rady Miasta Gdańska i koncerty. Gości nieustannie zachwyca największy w Europie piec kaflowy, o wysokości ponad 11 metrów, ozdobiony obrazami z politycznego i religijnego życia Gdańska i Europy, ale również dowcipnie wstawionym kaflem z postacią Dyla Sowizdrzała, wypinającego ku publiczności gołe pośladki. Uwagę zwracają liczne dzieła malarskie i rzeźbiarskie, modele okrętów, a symulakrum autorstwa Krzysztofa Izdebskiego – odtworzone cyfrowo-fotograficznie wielkoformatowe obrazy (Okręt Kościoła, Sąd Ostateczny, Orfeusz wśród zwierząt), których oryginały zaginęły w czasie wojny, stanowią kapitalny łącznik przedwojennego miasta z tym dzisiejszym.

W szczytowym oknie sąsiadującego z Dworem Artusa Nowego Domu Ławy, od 1 maja do 1 października, w godzinach 13:00, 15:00 i 17:00, ukazuje się panienka z okienka – warto podnieść ku niej wzrok, a nuż prześle płomienny uśmiech. Figura nawiązuje do postaci Hedwigi, głównej bohaterki powieści Jadwigi Łuszczewskiej-Deotymy „Panienka z okienka”, sugestywnie oddającej koloryt XVII-wiecznego Gdańska. Bardziej dociekliwi turyści, zainteresowani wartościami, zgodnie z którymi należy żyć, powinni zatrzymać się przed Złotą Kamienicą. Jej fasada w plastyczny sposób opowiada o cnotach do naśladowania, a trzymane przez aniołka herby właścicieli przypominają, komu Gdańsk zawdzięcza posiadanie perełki, jaką stanowi Złota Kamienica.

Od wschodu Drogę Królewską zdobi Brama Zielona, zbudowana na potrzeby królów Polski, wizytujących Gdańsk. Piękny, ale zimny i wilgotny budynek, położony nad cuchnącymi wówczas wodami Motławy, nie zachęcał władców do zamieszkiwania w nim. Można przypuszczać, że przebiegli gdańszczanie nie przypadkiem w takim miejscu ulokowali królewską siedzibę – nigdy bowiem nie kochali gospodarskich wizyt władców. Dzisiaj w Zielonej Bramie mieści się oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku, prezentujący wystawy czasowe poświęcone wielkim mistrzom, oraz biuro Lecha Wałęsy. Były prezydent nie narzeka na lokalizację i chętnie wita się z grupami turystów, zatrzymujących się u stóp bramy przypominającej pałac i oddzielającej Długi Targ od rzeki Motławy.

Wzdłuż Motławy, której wody płyną w kierunku Martwej Wisły, ciągnie się Długie Pobrzeże – deptak z górującym nad nim najstarszym dźwigiem portowym w Europie – Żurawiem – potężną budowlą obronną, przez wieki służącą do przeładunku najcięższych towarów, wśród których prym wiodły beczki z winem – obok piwa, ulubionego trunku dawnych gdańszczan. Do Długiego Pobrzeża prowadzi wiele uliczek. Szczególną z nich jest Mariacka – ulica malarzy, zakochanych, bursztynników – ulica wszystkich, którzy kochają piękno. Odbudowana po wojnie wraz z przedprożami – charakterystycznymi tarasami zapraszającymi do wejścia i ozdobionymi rzygaczami odprowadzającymi wodę z rynien, zachwyca turystów z całego świata.

Nad ulicą Mariacką góruje gotycka Bazylika Mariacka – największa ceglana budowla w Europie. Jej budowa rozpoczęła się w 1343 roku i trwała 159 lat – bez mała trzy pokolenia ludzkie. Patrząc na ogromną sylwetę kościoła, trudno sobie wyobrazić, że został zbudowany na dębowych palach, wbitych w podmokły teren. Z daleka widoczna wieża bazyliki ma ponad 80 metrów wysokości, a w jej przyziemiu znajduje się główna brama, która wiedzie do trójnawowej hali, przykrytej gwiaździstym i kryształowym sklepieniem. Ta imponująca potężna konstrukcja budzi podziw i szacunek dla kunsztu ówczesnych budowniczych. Posadzkę kościoła tworzą płyty, pod którymi spoczywają zasłużeni dla Gdańska mieszczanie. W świątyni było ponad 500 takich płyt, a zważywszy na fakt, że pod każdą złożone zostały ciała kilku osób, bazylikę można uznać za wielkie cmentarzysko.

Najcenniejszym zabytkiem kościoła jest najwyższy na świecie zegar astronomiczny, dzieło Hansa Düringera, stworzone w drugiej połowie XV wieku. Ozdobiony swoistym„teatrem lalek”, pokazuje dni, miesiące, lata, fazy księżyca i ogrom innych danych, które jednak dla współczesnego odbiorcy pozostają w sferze wiedzy tajemnej. Szczególny zabytek można obejrzeć w Kaplicy św. Reinholda. Znajduje się w niej bowiem Pieta Gdańska, wykonana w XIV wieku przez nieznanego z nazwiska mistrza. Twarz opłakującejsyna Marii jest ideałem ponadczasowego i ponadkulturowego piękna.

Wędrując po historycznym centrum miasta, trzeba się koniecznie zatrzymać przy Wielkiej Zbrojowni, o poranku rzucającej blask na ulicę Piwną. Nie wolno też ominąć Kaplicy Królewskiej, częściowo ufundowanej przez króla Jana III Sobieskiego, czy gotyckiego kościoła św. Mikołaja, by obejrzeć jego kipiące złotem barokowe wnętrze. Trzeba się też jeszcze pochylić nad wodami kanału Raduni, przekopanego przez Krzyżaków, i przyjrzeć się Wielkiemu Młynowi – największemu zakładowi przemysłowemu średniowiecznej Europy, ale też zachwycić się największym gdańskim skarbem sztuki malarskiej – obrazem „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga, znajdującym się w Muzeum Narodowym.

Spośród historycznych gdańskich obiektów niezwykłymi dziejami wyróżnia się kościół św. Katarzyny. Wielokrotnie nękany pożarami, wytrwale podnoszony był ze zgliszcz i przywracany do dawnej świetności. Dzisiaj szczyci się 49-dzwonowym carillonem i pierwszym na świecie zegarem pulsarowym, zliczającym impulsy fal radiowych emitowanych przez gwiazdy neutronowe (pulsary). We wnętrzu świątyni został pochowany zasłużony gdańszczanin Jan Heweliusz – wielki astronom i browarnik.

 

Fotografia © Urząd Miasta Gdańsk

Zapraszamy na IV Światowy Zjazd Gdańszczan

Poleć innym