Polacy za granicą

Szklany sufit

Określenie to usłyszałem od mojego przyjaciela, który zwykł w ten sposób określać bariery stojące na rozwoju zawodowym młodych Polaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii. Zgadzałem się z tym poglądem tylko częściowo.

Dodaj komentarz

Motywacja

Nie lubię określać siebie mianem klasycznego emigranta bo kojarzy mi się to z romantycznym patosem powstańczej tułaczki a przecież nie wyjechałem z Polski bo było mi tam źle. Jeszcze w liceum przed wejściem Polski do Unii Europejskiej na lekcjach przedsiębiorczości tłumaczono nam powagę mobilności zawodowej. Wyjechałem bo od dawna interesowałem się muzyką brytyjską a wkrótce i szeroko rozumianą kulturą tego kraju. Niemniej jednak każdy ma inną motywację wyjazdu za granicę. Właśnie ta motywacja w większości przypadków będzie definiowała charakter oraz dynamikę życia za granicą.

Dotychczas wydawało się, że wyjazd na studia jest najlepszą formą przeprowadzki. Ukończenie studiów w Wielkiej Brytanii stanowczo zwiększa jakość doświadczeń pobytu za granicą. Po pierwsze, pozwala na wczesną asymilację z kulturą, nabrania pewności siebie w posługiwaniu się językiem angielskim (po dobrze zdanym egzaminie na certyfikat językowy) oraz budowaniu przyjaźni z ludźmi, którzy w przyszłości będą naszymi kolegami po fachu. Po drugie, zwiększa szanse na znalezienie pracy w zawodzie ponieważ uczelnie funkcjonują jak firmy, których studenci są traktowani jak klienci. Dbają o to, żeby studenci mieli dostęp do branży i integrowali z tymi, którzy już studia skończyli i odnoszą sukcesy zawodowe. Wyjazd na studia wymaga jednak  przygotowania i dobrego planowania bo większość studentów musi pracować, żeby się utrzymać i opłacić studia, których zasady dofinansowania zmieniły się w 2012 r.

Inną grupą są osoby wyjeżdżające z przyczyn ekonomicznych z planem znalezienia pracy na miejscu. Proces szukania pracy bardzo często opiera się na aplikowaniu w miejsca gdzie już pracują znajomi, za minimalną stawkę i w niewyuczonym fachu czego symbolem stał się ‘zmywak’. Oczywiście nie jest to regułą i znam wielu takich, którym udało się od początku znaleźć zatrudnienie w wyuczonym w Polsce zawodzie np.: architekci, informatycy i pracownicy socjalni. Są również tacy, którzy stosunkowo szybko rozpoczynają własną działalność gospodarczą w kraju, którego rynek pracy opiera się na usługach: ogrodnictwo, mycie okien, słynna polska hydraulika oraz naprawa komputerów. Bez względu na charakter pracy zawsze rywalizujemy o nią z lokalnymi.

Asymilacja

W pracy wielu Polakom jest trudno zasymilować się z Brytyjczykami, którzy na ogół mało wiedzą o Polsce. Wtedy dzieje się coś niezwykłego, Polacy uświadamiają sobie, że sami mało wiedzą na temat swojego kraju i zaczynają opowiadać komunały potwierdzające negatywne stereotypy. Ma to wydźwięk logiki ‘ja już nie jestem częścią tego nonsensu, to jest za mną, teraz mam nowe życie’. To z kolei buduje w brytyjskim rozmówcy świadomość poczucia wyższości, który powinien udzielić schronienia swojemu biednemu bliźniemu. Na dłuższą metę taki Polak przestaje być traktowany poważnie gdyż prezentuje się jako pokrzywdzona i słaba jednostka, zwłaszcza w sferze zawodowej. Każdy Polak za granicą jest ambasadorem swojego kraju i jest wiele w polskości z czego powinniśmy być dumni. To jak jesteśmy postrzegani przez Brytyjczyków jest w większym stopniu kształtowane przez bezpośrednie interakcje niż oficjalne spoty reklamowe polskiego rządu czy też okazyjne wypady Brytyjczyków na ‘stag parties’ do Krakowa. Ma to kluczowe znaczenie w okresie kryzysu i zwiększonej rywalizacji o zatrudnienie, wzrostu natężenia retoryki polityków prawicowych takich jak Nigel Farage i Nick Griffin czy też ataków na Tony Blaira za otwarcie brytyjskiego rynku pracy na Unię Europejską.

Niska asymilacja prowadzi do głębszej integracji wśród Polonii oraz ‘bunkrowania’ się wśród własnych rodaków a więc tych, z którymi łatwiej się komunikować i którzy ‘jadą na tym samym wózku’. Z kolei w pracy do dystansu w stosunku do brytyjskich kolegów dla których integracja towarzyska oraz networking są ważnymi elementami samorozwoju. Sumiennie odpracowywanie ośmiu godzin oraz szybka ewakuacja do domu może być postrzegane jak przejaw niekoleżeńskiej postawy. Warto dodać, że coraz większym staje się problem patologii wśród Polonii wynikający z wyobcowania. Samotne osoby, którym brakuje interakcji na tym samym poziomie jaki znają z Polski są bardziej podatne na wszelkie używki. Jednym z najbardziej wstrząsających tragedii jest zabójstwo Macieja Ciani przez współlokatora w 2012 r.

Wsparcie

Czy polskim władzom jest na rękę inwestowanie pieniędzy w integrację oraz działalność kulturalną diaspory?! Zwłaszcza w sytuacji gdy język polski jest drugim najbardziej powszechnym językiem w Wielkiej Brytanii po angielskim. Konsulaty dysponują małymi funduszami na wspieranie obywateli w zakresie działalności kulturalnej, zwłaszcza w takim mieście jak Edynburg. Miasta które jest drugą stolicą kultury Wielkiej Brytanii, siedzibą jednego z największych festiwali kulturowych na świecie oraz niezwykle urokliwym historycznym centrum będącym strefą światowego dziedzictwa kulturowego. W kontekście dużego potencjału i niskich środków dochodzi do rywalizacji pomiędzy liderami i animatorami polskiej kultury. Brakuje wsparcia inicjatyw alternatywnych dla tych typowo kulturowych, jak na przykład sport czy nawet kluby miłośników gier bitewnych. W końcu nie każdy Polak mieszkający za granicą interesuje się fotografią czy też poezją. To właśnie dobrze zbalansowany wachlarz oferty aktywności jest najlepszą platformą integracji kulturowej – zainteresowania i pasje łączą ludzi bez względu na pochodzenie.

Jedną z najbardziej pozytywnych inicjatyw ze strony Polski skierowana na wspieranie emigracji jest Szkoła Liderów Polonijnych, której sam jestem absolwentem. Szkoła skierowana jest do aktywnych jednostek szukających dalszej inspiracji do działalności w Polonii. Wydaje mi się, że największą zaletą Szkoły jest nie tylko inspiracja ale zastrzyk asertywności jaką każdy uczestnik otrzymuje poprzez ćwiczenia w prowadzeniu dyskusji, pracy w zespole czy też przemawianiu na forum. Możliwość wymiany doświadczeń pomiędzy uczestnikami, zaprzyjaźnianie się i nawiązywanie współpracy prowadzi do wzrostu kompetencji, samooceny oraz w konsekwencji rozwoju zawodowego jednostki.

Szkoła powinna być na bieżąco z życiem Polonii, żeby przewidzieć zmiany w jej strukturze oraz adresować realistyczne potrzeby rozwoju. Myślę, że powinna również zaadresować w swoim programie tych, którzy osiągnęli pewien sukces zawodowy i szukają dalszego wsparcia np. w zakresie zarządzania czy organizacji działalności politycznej. To w konsekwencji powinno pomagać liderom unikać “szklanego sufitu”, który dla każdego będzie tak nieprzenikliwy jak sobie na to pozwoli. Mam nadzieję, że działalność Szkoły i jej partnerów będzie się nadal rozwijała i budowała silną sieć liderów-ambasadorów na całym świecie.

 

 

Bibliografia:

1. Huffington Post UK. 2013. Tony Blair Awarded 'Special Prize’ By Poland For Helping EU Bid And 'Opening Up Britain’

2. BBC News. 2012. Flatmate guilty of Maciej Ciania’s murder in Edinburgh

3. The Guardian. 2013. Polish becomes England’s second language

Fotografia © Radosław Słomnicki

Poleć innym