Wywiady

Reemigracja – to kwestia priorytetów i bliskich sercu wartości

Decyzja o emigracji jest trudna, niezależnie od tego czy była dokładnie przemyślana, czy podjęta bardzo spontaniczne. Równie wielkim wyzwaniem jest powrót do Polski i odnalezienie się w nowej, innej niż przed wyjazdem rzeczywistości. Dla jednych jest to kwestia priorytetów i wartości bliskich sercu, dla innych szansa na nowe wyzwania i spełnianie marzeń. Razem z Franklin Templeton Investments rozpoczynamy kampanię „Kieruj się sercem. Wróć do Poznania” oraz cykl wywiadów z osobami, które wróciły do Polski po kilkuletniej emigracji. Poznajcie naszą pierwszą bohaterkę: Monikę Grygiel.

Dodaj komentarz

Monika Grygiel – Project Manager w dziale Project Management Office Franklin Templeton Investments, przez sześć lata mieszkała i pracowała w Wielkiej Brytanii. W 2011 roku przeniosła się z całą rodziną do Poznania.

 

Dlaczego warto wrócić do Polski, do Poznania?

Dla mnie osobiście motywacją do powrotu była rodzina i różnice kulturowe.

Warto było wrócić do Polski, bo tutaj jest nasza rodzina, czyli to co jest tak naprawdę w życiu najważniejsze. Praca jest ważna i wspólnie z rodziną tworzy całość. Kiedy zaczyna się budować swoją rodzinę i pojawiają się dzieci, to nagle okazuje się, że obecność dziadków, cioć i wujków oraz wsparcie rodziny jest niezbędne, by normalnie funkcjonować i wychowywać dzieci.

Nasza polska kultura jest na tyle odmienna od kultury angielskiej, że w pewnych momentach trudno było nam się odnaleźć w tamtej rzeczywistości. Tak na prawdę tylko w Polsce czujemy się jak u siebie, tu gdzie się wychowaliśmy, w tej kulturze, wartościach i tradycji.

Co było najtrudniejsze w decyzji o powrocie? Dlaczego warto jednak podjąć to ryzyko?

Nasza decyzja związana była ściśle ze znalezieniem takiej pracy, która po powrocie umożliwiałaby nam godne życie – a to siedem lat temu nie było takie proste. Teraz rynek pracy w Poznaniu jest już inny, wtedy jednak jedyną anglojęzyczną firmą, oferującą godne stawki był Franklin Templeton Investments rozpoczynający tu swoją działalność.

Wiedzieliśmy, że chcemy wrócić i to nie podlegało dyskusji. Trudności, tak naprawdę pojawiły się dopiero tutaj w Polsce, kiedy uświadomiliśmy sobie, że przecież godziny pracy są dłuższe, czyli 40 godzin tygodniowo a nie 35. Te pięć dodatkowych godzin w tygodniu to jednak dużo kiedy ma się dzieci. Trzeba było przestawić się na ten nowy tryb życia, ale oczywiście daliśmy radę! (śmiech)

Druga kwestia, dotyczyła tego, że mimo wszystko pensje w Polsce są trochę niższe i nawet jeśli kalkuje się wysokość zarobków w porównaniu do wydatków, to i tak przelicznik ten wypada na korzyść Wielkiej Brytanii. I tego musieliśmy się na nowo nauczyć – jak gospodarować naszym budżetem, żeby na wszystko co trzeba wystarczyło. I też daliśmy radę! Nagle okazuje się, że człowiek potrafi się tak zorganizować, że wystarczy nawet na wakacyjne wyjazdy i inne przyjemności.

Trudniejszym momentem przez pierwszy rok była też kwestia znalezienia domu, miejsca w którym moglibyśmy zamieszkać. Po roku, jednak kiedy bank przekonał się o tym, że na nasze konto wpływa regularny dochód, a i sama firma ugruntowała swoją pozycję na poznańskim rynku, jako pracodawca sprawdzony i wiarygodny, nie mieliśmy problemu z otrzymaniem kredytu.

Są też oczywiście pozytywne kwestie związane z naszym powrotem. Przez te sześć lat, kiedy mieszkaliśmy w Wielkiej Brytanii, każdy urlop wykorzystywany był na przyjazd do Polski, a to oznaczało, że tak naprawdę mieliśmy niewiele czasu na odpoczynek. Ciągle byliśmy w rozjazdach odwiedzając rodzinę i przyjaciół. Kiedy jednak wróciliśmy do Polski ogromnym plusem jest to, że mamy w końcu czas na prawdziwe wakacje, możemy gdzieś wyjechać i odpocząć. I to dało nam naprawdę dużo psychicznego luzu.

Kolejnym ogromnym plusem jest obecność dziadków, którzy w razie potrzeby zajmą się dziećmi i nie musimy się już martwić z kim je zostawić.

Czy przyjeżdżając do Polski wiedziała już Pani, że będzie pracować we Franklin Templeton Investments?

Tak, oczywiście. Jestem osobą, która nie pozwoliłaby sobie na życie w niepewności. To był warunek podstawowy i bezwzględny przeprowadzki – znaleźć najpierw pracę! Dlatego mieszkając jeszcze w Edynburgu, aplikowałam o pracę w Poznaniu. Tak się akurat złożyło, że w Edynburgu jest również biuro Franklin Templeton Investments i pierwsze etapy rekrutacji mogły odbyć się tam na miejscu.

Co daje Pani praca we Franklin Templeton Investments?

Po pierwsze możliwość rozwoju zawodowego. W Wielkiej Brytanii byłam młodszym analitykiem i tutaj zaczynałam już jako analityk, przeszłam między zespołami zyskując nowe doświadczenia i kompetencje. To bardzo dobre rozwiązanie – jeśli człowiek nie odnajduje się w jakimś dziale, czy zespole to może szukać nowych możliwości w innym departamencie w ramach wewnętrznej rekrutacji. Obecnie pracuję na stanowisku Menadżera Projektu w dziale Project Management Office, co potwierdza możliwości awansu.

Po drugie stabilne warunki pracy i świadomość, że jeśli przejdzie się proces rekrutacji i potem trzymiesięczny okres próbny to zostanie się w firmie na zawsze.

Ważną zaletą w pracy w Franklin Templeton Investments jest również możliwość używania na co dzień języka angielskiego, który jest podstawowym językiem komunikacji w firmie i dzięki temu nie tracę umiejętności nabytych w Wielkiej Brytanii.

Poza tym,  razem z etatem otrzymujemy różne benefity w postaci ubezpieczenia, opieki medycznej i jak na rynek polski dobre zarobki.

Kolejną pozytywną kwestią, dla mnie jako mamy, są elastyczne warunki pracy w Franklin Templeton Investments. Oczywiście to zależne jest od specyfiki zadań na danym stanowisku. Ja akurat mogę dostosować swój czas pracy i w zależności od potrzeby pracować w biurze albo sporadycznie w domu. To bardzo wygodne rozwiązanie, kiedy ma się dzieci.

Jeśli miałaby Pani wybrać tylko jedną rzecz za jaką ceni Pani Franklin Templeton Investments, to co by to było?

Zdecydowanie stabilne warunki pracy, w tym płacy. I na drugim miejscu możliwość rozwoju.

A za co lubi Pani Poznań?

Poznań oferuje dużo miejsc i przestrzeni, w których można spędzać czas z rodziną na świeżym powietrzu np. przepiękne ZOO, które zapewnia swoim zwierzętom warunki zbliżone do naturalnych, poza tym odnowiony Rynek na terenie, którego odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych. Jeśli ktoś lubi kontakt z naturą, warto odwiedzić również okolice Poznania.

Kiedy przyjechaliśmy do Polski brakowało nam tej otwartej przestrzeni, która jest w Edynburgu – wzgórza, zieleń. Poszukiwałam takiej odskoczni tutaj i znalazłam ją właśnie w Rogalinie, Kórniku, na Marcelinie, czy Puszczykowie, gdzie można pojeździć na rowerze i spędzić aktywnie czas.

Gdyby Pani miała jeszcze raz podjąć decyzję o powrocie do Polski i pracy w Poznaniu – to byłaby to taka sama decyzja?

Tak! Z pewnością tak, bo życie w Polsce jest naszym życiem. To jest nasza kultura, wartości, tu jest nasza rodzina. I nie ma tych problemów, które były w 2005 kiedy wyjeżdżaliśmy. Wtedy będąc magistrem trudno było znaleźć w Poznaniu jakąś pracę umożliwiającą rozwój. Teraz są większe możliwości dla młodych ludzi. Nie cofnęłabym decyzji o powrocie. To była jedna z najlepszych decyzji jaką z mężem podjęliśmy!

 

Fotografia © archiwum prywatne Moniki Grygiel

Wywiad powstał we współpracy z Franklin Templeton Investments Poland z siedzibą w Poznaniu.

Przeczytaj również: Reemigracja – to nowe wyzwania, możliwość rozwoju i spełnienia marzeń

Poleć innym