Wywiady

Reemigracja – to nowe wyzwania, możliwość rozwoju i spełnienia marzeń

Decyzja o emigracji jest trudna, nie zależnie od tego czy była dokładnie przemyślana, czy podjęta bardzo spontaniczne. Równie wielkim wyzwaniem jest powrót do Polski i odnalezienie się w nowej, innej niż przed wyjazdem rzeczywistości. Dla jednych jest to kwestia priorytetów i wartości bliskich sercu, dla innych szansa na nowe wyzwania i spełnianie marzeń. Razem z Franklin Templeton Investments Poland kontynuujemy kampanię „Kieruj się sercem. Wróć do Poznania” oraz cykl wywiadów z osobami, które wróciły do Polski po kilkuletniej emigracji. Poznajcie naszą drugą bohaterkę: Karolinę Noszkowicz.

Dodaj komentarz

Karolina Noszkowicz, Manager Investment Accounting, Franklin Templeton Investments Poland, przez prawie cztery lata mieszkała i pracowała w Wielkiej Brytanii. W 2008 roku wróciła do Poznania. Przez ostatnie, nie całe dwa lata emigracji pracowała na stanowisku Senior Service Officer – Mortgage Services – National Australia Group w Glasgow. Dwie największe pasje Karoliny to podróże oraz fitness. Każdą wolną chwilę stara się poświęcać na poznawanie nowych miejsc, podróżowanie oraz ciężkie treningi na siłowni pod kątem kształtowania sylwetki. Zawsze chętnie znajdzie czas dla swoich przyjaciół, rodziny i by poznać nowych ludzi. Poza tym uwielbia gotować i eksperymentować w kuchni.

 

Czy trudno było Pani podjąć decyzję o powrocie do Polski?

Decyzję o powrocie do Polski podjęłam praktycznie w jeden dzień. Chciałam zobaczyć czy mi się uda, tak jak udało mi się przy wyjeździe zagranicę. Nie było to dla mnie zatem coś trudnego. Jestem osobą, która jeśli podejmie już jakąś decyzję, to dąży do jej realizacji.

Czy to oznacza, że ma Pani plan na swoją karierę zawodową i każdy krok jest świadomym podążaniem w tym kierunku?

W wieku 20 lat wiedziałam już co chcę docelowo robić. Byłam świadoma tego co chcę w życiu osiągnąć i jaką ścieżkę kariery zamierzam podjąć. Tak, że od początku w jakiś sposób było to ukierunkowane – szkoła średnia, doświadczenie zawodowe (studia robiłam pracując już we Franklin Templeton Investments) – tak by w efekcie móc pracować w dużej międzynarodowej firmie, gdzie będę mogła wykorzystywać swoje umiejętności i docelowo pracować na stanowisku kierowniczym.

Czyli wyjazd do Wielkiej Brytanii też był zaplanowany?

Nie, ten wyjazd nie był planowany, decyzja została podjęta z dnia na dzień. W Polsce nie było wtedy pracy (to był rok 2004) i nie było zbyt wiele możliwości dla ludzi w moim wieku. A tak jak, już wspomniałam, chciałam się rozwijać i pracować w międzynarodowej firmie. Na tym etapie miałam do wyboru – albo studia, albo praca – a ponieważ nie było kierunku studiów, który by mnie interesował, ani pracy, która dawała by mi możliwości rozwoju, wybrałam emigrację.

Jakie wyzwania czekały tam na Panią?

To ciekawa historia… decyzja o wyjeździe została podjętą bardzo szybko – w sobotę rozmawiałyśmy o tym z koleżanką, a w następny czwartek ze spakowanymi walizkami ruszałyśmy w drogę – wypadło na Szkocję. Miałyśmy ze sobą wydrukowane CV i pracy szukałyśmy na miejscu. Oczywiście zdawałyśmy sobie sprawę, że od razu nie znajdziemy pracy marzeń, że wszystko trzeba zaczynać małymi krokami i należy chwytać się takiego zajęcia, jakie akurat jest pod ręką by zarobić na życie. Dlatego najpierw pracowałam w hotelu sprzątając w pokojach, potem zostałam przeniesiona do restauracji gdzie byłam szefową kelnerek, potem kierownikiem baru. Po jakimś czasie zostałam zatrudniona w fabryce w dziale księgowości, a stamtąd trafiłam do banku na stanowisko analityka ds. ryzyka kredytowego. To była jedna z większych firm sektora finansowego w Szkocji i pracowałam tam przez prawie dwa lata. Można zatem powiedzieć, że udało mi się spełnić marzenia!

Co jest najważniejszego w realizacji marzeń i zaczynaniu po raz kolejny wszystkiego od nowa?

Najważniejsza jest determinacja, to żeby się nie poddawać i uparcie dążyć do celu oraz realizacji marzeń. Nie ważne ile razy się upada – ważne jak wstajesz. Ale istotne jest również by z każdej porażki wyciągać wnioski – przerabiać lekcję i iść dalej. Jak wiemy w życiu nic nie dzieje się bez powodu…

A czym jest porażka?

Dla każdego porażka oznacza co innego – dla mnie jest ona jak lekcja. Nie nazywam czegokolwiek w moim życiu „porażką” – definiuje to raczej, jako naukę – lekcja z której można wyciągnąć coś pozytywnego. Bardzo dużo zależy od indywidualnego nastawienia, ale trzeba spojrzeć na to optymistycznie i zobaczyć ile plusów i minusów wyniknęło z danej sytuacji, jakie można wyciągnąć z tego wnioski. I dalej dążyć do tego co chce się osiągnąć.

Czy powrót do Polski i zatrudnienie w Franklin Templeton Investments było dobrą decyzją?

Tak, to była dobra decyzja. Mogę powiedzieć, że jestem teraz w tym miejscu, w którym od zawsze chciałam być. Pracuję w międzynarodowym środowisku z bardzo fajnymi ludźmi. Mam też możliwość porównania tego do moich wcześniejszych doświadczeń i mogę powiedzieć, że to co wyróżnia Franklin Templeton Investments to jest atmosfera. Pomimo, że jest to międzynarodowa korporacja to ciągle jest rodzinna firma.

Każdy czuje się częścią zespołu, zostaje wysłuchany, ma możliwość prezentacji i realizacji swoich pomysłów. Jeśli ktoś szuka stabilizacji i chce się rozwijać w międzynarodowej firmie, to jest to dobre miejsce.

Po powrocie do Polski trzeba na nowo się zasymilować i odnaleźć w starej-nowej rzeczywistości? Co było dla Pani najtrudniejsze?

Kiedy wróciłam do Polski przez pierwsze trzy miesiące pracowałam w innej firmie i dopiero potem zaaplikowałam do Franklin Templeton Investments. Chyba największa trudność związana była dla mnie wtedy z naszą polską mentalnością i podejściem ludzi do różnych kwestii. To było wyzwanie! Kiedy mieszkasz przez jakiś czas za granicą i przyzwyczaisz się do zachowań tamtej narodowości, to trudno przywyknąć na nowo do tej naszej, polskiej rzeczywistości. W porównaniu do innych jesteśmy trochę zamkniętym narodem, przez nasze historyczne uwarunkowania i doświadczenia.

Franklin Templeton Investments dał mi możliwości współpracy w międzynarodowym środowisku – tej pozytywnej kombinacji – przyjaznej atmosfery i możliwości komunikacji w ciągu dnia w języku angielskim.

I dlatego właśnie warto pracować w Franklin Templeton Investments?

Dlatego, że to firma stabilna – a z pewnością ci którzy są emigrantami marzą o stabilizacji i nie chcą by ich życie było co chwilę przewracane do góry nogami. To jest doskonałe miejsce!

Warto aplikować do Franklin Templeton Investments, bo można tu wykorzystać znajomość języka angielskiego i nie tylko w piśmie, ale i w mowie. Bardzo dużym atutem jest też wspomniana wcześniej atmosfera. Jeśli zatem ktoś poszukuje stabilności i możliwości rozwoju znajdzie je tu. Obszar działalności firmy jest bardzo duży od IT, poprzez księgowość, administrację, po grafikę i design. Z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Ja pracuję w Franklin Templeton Investments już 10 lat –  i myślę ze warto.

A za co lubi Pani Poznań?

Poznań to miasto kompaktowe i nie traci się dużo czasu na dojazdy z punktu A do punktu B tak jak np. w Warszawie lub Wrocławiu. W samym Centrum również wszystko położone jest blisko siebie i szybko można się wszędzie dostać. Położenie Poznania pozwala również na krótkie wypady za granicę. Tak naprawdę mamy tylko kilka godzin samochodem do Berlina, Pragi. Mamy też dobrze skomunikowane inne kierunki dzięki siatce połączeń z lotniska Ławica, wszędzie jest blisko.

Poza tym w samym Poznaniu można robić wiele ciekawych rzeczy, dzięki temu że miasto ciągle się rozwija dając mieszkańcom możliwość realizacji swoich pasji i zainteresowań. Jest tu dużo terenów rekreacyjnych i parków gdzie można aktywnie spędzać czas. Mamy w centrum Poznania nawet stok narciarski dla wielbicieli białego szaleństwa! Jest dużo miejsc gdzie można smacznie zjeść i odpocząć, coraz więcej odbywa się festiwali i wydarzeń kulturalnych. Tak, że każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.

Ja osobiście lubię dobrze zjeść i często w weekendy odwiedzam restauracje (śmiech) – zwłaszcza te wegetariańskie. Duże skupisko fajnych miejsc jest na Jeżycach i z pewnością każdy znajdzie tam coś smacznego.

Jaki będzie kolejny krok na Pani ścieżce zawodowej?

Jest mi dobrze tam gdzie jestem! (śmiech) Mam fajnego przełożonego, który daje mi ciągle nowe wyzwania i dzięki temu rozwijam się zawodowo.

Pracę w Franklin Templeton Investments rozpoczęłam w lutym 2009 i byłam częścią zespołu reconsiliation zajmującego się uzgadnianiem wyciągów bankowych i przepływu gotówki na funduszach inwestycyjnych – tam pracowałam półtora roku na stanowisku analityka, następnie przeniosłam się do działu NAV (Net Assest Value) na stanowisko Starszego Analityka, gdzie obecnie pracuję. Po czterech miesiącach zostałam awansowana na Supervisora, a od półtora roku jestem zatrudniona na stanowisku Managera i razem z drugim Managerem zarządzamy 60 osobowym zespołem w bardzo dynamicznym środowisku.

Jak widać, jeśli ktoś chce się rozwijać i bierze w garść wszystkie wyzwania i szanse, które mu stawia los, to może dojść wysoko i spełnić swoje marzenia!

 

Fotografia © archiwum prywatne Karoliny Noszkowicz

Wywiad powstał we współpracy z Franklin Templeton Investments Poland z siedzibą w Poznaniu.

Przeczytaj również: Reemigracja – to kwestia priorytetów i bliskich sercu wartości

Poleć innym